Strona główna

Bł. Pier Giorgio Frassati
Błogosławiony Pier Giorgio Frassati
       Ten zmarły w wieku zaledwie 24 lat Włoch, ukazywany przez Jana Pawła II jako wzór dla współczesnej młodzieży, może być bez wahania uważany za "polskiego błogosławionego". W ciągu swojego krótkiego życia, jako działacz Włoskiej Partii Ludowej, zdołał odwiedzić środowiska robotnicze w Polsce. Powiązany był też z Polską poprzez koligacje rodzinne. Jego siostra, Luciana Frassati, była żoną polskiego dyplomaty, Jana Gawrońskiego. Z tego związku urodziła się m.in. Wanda Gawrońska, organizatorka pomocy humanitarnej dla Polski w czasach PRL-u i dziennikarz Jan Gawroński, który wsławił się przeprowadzeniem wywiadu z Janem Pawłem II.
        To właśnie obecny Ojciec Święty beatyfikował Pier Giorgia przed dziesięciu laty (20 maja 1990), a także i w tym przypadku osoba wyniesiona przezeń na ołtarze była mu doskonale znana. To właśnie kardynał Wojtyła otworzył w marcu 1977 roku w Krakowie pierwszą w Polsce wystawę poświęconą życiu Frassatiego. Nazwał go wówczas "człowiekiem ośmiu błogosławieństw", a określenie to jest przypominane niemal we wszystkich opracowaniach poświęconych błogosławionemu.
        Młody Pier Giorgio miał wszelkie cechy człowieka sukcesu - urodzony w zamożnej, arystokratycznej rodzinie (ojciec był właścicielem dziennika "La Stampa"), przystojny, wysportowany, wykształcony, niezwykle aktywny (działacz kilku stowarzyszeń katolickich), wszechstronnie uzdolniony. On jednak świadomie wybrał drogę do świętości i - jak napisał o nim dominikanin ojciec Konrad Hejmo - "odważył się być do końca wiernym Ewangelii Jezusa Chrystusa". Przejawiało się to m.in. w zdecydowanym proteście przeciwko rodzącemu się we Włoszech faszyzmowi. Młody chłopak był wzorem pobożności - codziennie uczestniczył we Mszy Świętej. Po Komunii ludzie, widząc go klęczącego na posadzce z twarzą wzniesioną ku górze, przechodzili koło niego na palcach.
        W dekrecie watykańskiej Kongregacji do spraw Beatyfikacji i Kanonizacji zwrócono uwage, iż chrześcijaństwo Pier Giorgia było radosne, a jego poczucie odpowiedzialności chrześcijańskiej uwidoczniło się w stosunku do biednych. "Rozumiał bowiem, że w nich cierpi sam Chrystus, pragnął więc ich ból ułagodzić okazując im wyrozumiałość i dobroć, które są właściwościami tego, kto żyje Duchem Bożym" - napisano w dekrecie.
        Często zapożyczał się, aby mieć pieniądze na pomoc dla biednych. Po jego śmierci znaleziono mnóstwo karteczek, na których zapisywał potrzeby swoich podopiecznych.
        Zmarł 4 lipca 1925 roku w rodzinnym Turynie, tuż przed ukończeniem politechniki, wskutek infekcji chorobą Heinego-Medina.
        Kiedy w 1981 roku na potrzeby procesu beatyfikacyjnego otwarto jego trumnę, okazało się, że pomimo, iż od śmierci upłynęło już ponad pół wieku, zwłoki Pier Giorgia nie uległy rozkładowi.