Powrót

2 czerwca
BŁ. SADOKA, KAPŁANA I TOWARZYSZY MĘCZENNIKÓW
Wspomnienie obowiązkowe

     Według tradycji, Sadok otrzymał habit z rąk św. Dominika i podczas Kapituły Generalnej w Bolonii został przez niego wysłany na Węgry. Przebywał tam wiele lat, a następnie wyjechał do Klasztoru w Sandomierzu, gdzie był przeorem. W 1260 roku on i cała wspólnota, licząca 48 braci, zostali zamordowani przez Tatarów. W przeddzień swojego męczeństwa mieli o nim wyczytać w Martyrologium Rzymskim, umierając zaś śpiewali antyfonę Salve Regina. Wydarzenie to zostało niedawno potwierdzone przez wykopaliska archeologiczne w kościele św. Jakuba w Sandomierzu. Papież Pius VII zatwierdził ich kult 18 listopada 1807 roku.


Teksty wspólne o wielu męczennikach, z wyjątkiem:

GODZINA CZYTAŃ

II CZYTANIE

Z dzieła o. Abrahama Bzowskiego Propago D. Hyacinthi
(Legendy dominikańskie, Poznań 2002, ss. 89-90)

Idąc do nieba śpiewali Matce miłosierdzia

W noc poprzedzającą rzeź klasztoru błogosławiony przeor Sadok, otoczony pobożną gromadką braci, przebywał w kościele św. Jakuba w Sandomierzu, aby odśpiewać jutrznię. Zgodnie z pradawnym zwyczajem zakonnym brat nowicjusz przystąpił do odczytania listy męczenników, jaka przypadała na następny dzień. Nagle widzi wypisane złotymi okrągłymi zgłoskami takie oto słowa: “W Sandomierzu, męczeństwo czterdziestu dziewięciu męczenników”. Ogarnęła go wątpliwość: przeczytać czy pominąć milczeniem? Odrzucił wszakże lęk i dźwięcznym, choć drżącym głosem odśpiewał złotą zapowiedź.
Zdumiał się Sadok niesłychanym czytaniem, a pozostali bracia zesztywnieli, słysząc wyjąkaną, niemogącą wyjść z gardła, ale przecież zrozumiałą zapowiedź nowicjusza. Przeor pragnie zobaczyć czytanie, tak samo pozostali, niezmiernie przestraszeni zakonnicy. Nowicjusz podaje księgę, wszakże złote litery, które mówiły o Sandomierzu, zniknęły.
Powiada Sadok: “Bracia, to jest przestroga od Boga! Z nieba został zesłany ten napis i nie na próżno zauważyły go oczy niewinnego chłopca. Nie w powietrze wypowiedziało te słowa jąkające się dziecko, lecz abyśmy je usłyszeli. To Pan życia i śmierci zaprasza nas do nieśmiertelności! Chodźmy więc bez wahania za Tym, który nas wzywa, choćby przez obosieczne miecze! Cóż z tego, że Tatar zabierze nam życie? Jakie życie? Przemijające, narażone na upadki, pełne różnorakich niebezpieczeństw. Że zada nam okrutną śmierć? Ale przecież wśród fal tego świata ona jest dla nas portem, do którego trzeba zmierzać wszystkimi żaglami. Ona otwiera nam drogę do chwały życia wiecznego. Niech każdy zajmie się teraz swoją duszą, bracia, a jeśli jakieś wady do was przylgnęły, wyrzućcie je i przebłagajcie świętą pokutą. Wzmocnijcie ducha Najsłodszym Wiatykiem, bo już wkrótce wejdziemy do niebieskiego Królestwa, w którym nas czeka szczęście bez granic. Zostaliście przyozdobieni obietnicą wiecznej chwały, niech więc wasze piersi będą gotowe na wszelkie razy, a wasze szyje na strzały. Trzeba nam umrzeć. Uczyńmy to ochoczo. Za te święte ołtarze, ze te obrazy Chrystusa i Najświętszej Bogurodzicy, za tę bezkrwawą żywą Ofiarę - przez cierpliwość okażmy nasze męstwo!”
Bracia, ożywieni zapowiedzią z nieba, cały czas, jaki im pozostał, poświęcili przygotowaniom na przyjście Wielkiego Boga. Wzdychali z głębi serca: “Ach, kiedy nadejdzie ta upragniona godzina, aby nas zabrać z ziemi i oddać niebu? Szczęśliwi jesteśmy i słodkie te miecze, które nas zaniosą do wspólnoty duchów błogosławionych. Najsłodszy Jezu oraz Słodka Nadziejo Wzdychających, Maryjo, kiedyż się to stanie? Pozabijają nas czy może pozostawią bez szkody? Biada nam, bo nasze przebywanie na tej ziemi się przedłuża”.
Zaświeciło im wreszcie upragnione słońce i nadszedł dzień, w którym miały się rozwiązać ziemskie więzy, aby mogli opuścić ten padół. Okrutni Scytowie przeprawili się przez Wisłę i zaczęli pustoszyć Sandomierz. Część ich - a byli to wyjątkowi okrutnicy - wpadła do kościoła św. Jakuba. Krwawe te bestie zastały pasterza Sadoka wraz z pobożną owczarnią braci na środku kościoła, jak Matce Miłosierdzia śpiewali słodko na swój zgon Salve Regina. Z barbarzyńskim okrucieństwem pozabijali wszystkich, bez żadnej różnicy.
Przerwaną przez śmierć pieśń do Bogurodzicy Dziewicy śpiewają dalej, idąc do nieba, a ich głosy zlewają się z sobą tak słodko, że głosy śmiertelników nigdy nie potrafiłyby tak zaśpiewać. Słysząc to, jeden brat, który się ukrył na strychu kościoła, natychmiast zeskoczył, oddał się na zabicie mieczem okrutnych Scytów i przyłączył do braci idących do nieba, którzy śpiewali Twoją pieśń, o Najświętsza Dziewico!


RESPONSORIUM

W. Gdy walczymy w obronie wiary,patrzy na nas Bóg, / patrzą Jego aniołowie, patrzy Chrystus. * Wielka to chwała i dostojeństwo / i wielkie szczęście walczyć w obecności Boga, / i otrzymać wieniec od Chrystusa Sędziego.
K. Przywołajmy więc wszystkie nasze siły i uzbrójmy się w czystość serca, wiarę nienaruszoną i życie cnotliwe, aby wystąpić do boju. W.Wielka to chwała.



Modlitwa
Panie Jezu, niech po tym wygnaniu ukaże nam Ciebie łaskawa i litościwa Panna Maryja, Twoja Matka,którą błogosławiony Sadok i Towarzysze wzywali w czasie napaści nieprzyjaciół * i zasłużyli na to, aby otrzymać od Ciebie nagrodę za męczeństwo. Który żyjesz i królujesz z Bogiem Ojcem w jedności Ducha Świętego, * Bóg przez wszystkie wieki wieków.

Albo:
Wszechmogący, wieczny Boże, Ty dałeś błogosławionym Sadokowi i jego Towarzyszom udział w męce Chrystusa,wspomóż swoją łaską naszą słabość, abyśmy naśladując męczenników, którzy nie wahali się umrzeć za Ciebie, * odważnie wyznawali Cię naszym życiem. Przez naszego Pana.