12 czerwca
BŁ. MICHAŁA CZARTORYSKIEGO, KAPŁANA I TOWARZYSZY MĘCZENNIKÓW
Wspomnienie obowiązkowe
Jan Franciszek Czartoryski urodził się 19 lutego 1897 roku w Pełkiniach koło Jarosławia. Na Politechnice Lwowskiej uzyskał tytuł inżyniera architekta. Profesję zakonną złożył w Krakowie 25 września 1928, święcenia kapłańskie przyjął w Jarosławiu 20 grudnia 1931 roku. Był mistrzem nowicjatu i braci kleryków w Krakowie, potem w Warszawie na Służewie. Wniósł też duży wkład w budowę i wystrój służewskiego klasztoru. Wielkoduszny, uśmiechnięty, dla siebie surowy, w chwilach trudnych okazywał wielką moc ducha. Podczas powstania warszawskiego z niezwykłym poświęceniem pełnił funkcję kapelana oddziału AK walczącego na Powiślu. Po upadku powstania na Powiślu, pozostał w prowizorycznym szpitalu z grupą ciężko rannych żołnierzy i osób cywilnych, nieustannie modląc się i przygotowując chorych na śmierć. Jego zadziwiający spokój udzielał się rannym. 6 września 1944 roku, po zajęciu szpitala przez hitlerowców, nie chcąc opuścić ciężko rannych, wraz z nimi został zamordowany. Beatyfikował go Jan Paweł II 13 czerwca 1999 roku w Warszawie wraz z grupą męczenników II wojny światowej.
Teksty wspólne o wielu męczennikach, z wyjątkiem:
GODZINA CZYTAŃ
II CZYTANIE - 1
Z Bulli Incarnationis Mysterium ogłaszającej Wielki Jubileusz Roku 2000
Świadectwem prawdy chrześcijańskiej miłości - zawsze czytelnym, dziś jednak szczególnie wymownym - jest pamięć o męczennikach. Niech ich świadectwo nie będzie zapomniane. Głosili oni Ewangelię, oddając życie dla miłości. Zwłaszcza w naszej epoce męczennik jest znakiem owej największej miłości, w której zawierają się wszystkie inne wartości. Jego życie jest odblaskiem wzniosłych słów Chrystusa, wypowiedzianych na krzyżu: “Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią”. Człowiek wierzący, traktujący poważnie swoje chrześcijańskie powołanie, w którym męczeństwo jest możliwością zapowiedzianą już w Objawieniu, nie może uniknąć tej perspektywy z horyzontu własnego życia. W ciągu dwóch tysięcy lat od narodzenia Chrystusa zawsze obecne było świadectwo męczenników.
Także nasze stulecie, zbliżające się ku końcowi, wydało bardzo wielu męczenników, którzy ponieśli śmierć przede wszystkim jako ofiary nazizmu i komunizmu oraz walk rasowych i plemiennych. Ludzie z wszystkich warstw społecznych cierpieli za wiarę, płacąc krwią za przynależność do Chrystusa i do Kościoła lub znosząc odważnie wieloletnie wiezienia i różnorakie udręki, aby nie poddać się naciskom ideologii, która przerodziła się w bezlitosną dyktaturę. Z psychologicznego punktu widzenia męczeństwo jest najwymowniejszym dowodem prawdziwości wiary, która może nadać ludzkie oblicze nawet najbardziej gwałtownej śmierci i ujawnia swe piękno podczas najokrutniejszych prześladowań.
Napełnieni obficie łaską nadchodzącego Roku jubileuszowego, możemy głośniej śpiewać Ojcu hymn wdzięczności: Te martyrum candidatus laudat exercitus. Tak, oto jest orszak tych, którzy “opłukali swe szaty i w krwi Baranka je wybielili”. Dlatego Kościół wszędzie na ziemi musi pozostać zakorzeniony w ich świadectwie i pieczołowicie chronić pamięć o nich. Oby Lud Boży, umocniony przykładem tych autentycznych mistrzów wiary - ludzi wszystkich pokoleń, języków i narodowości - przekroczył z ufnością próg trzeciego tysiąclecia. Podziw dla męczenników niech łączy się w sercach wiernych z pragnieniem naśladowania - z pomocą łaski Bożej - ich przykładu, gdyby wymagały tego okoliczności.
|
|
RESPONSORIUM |
|
W. Gdy walczymy w obronie wiary, † patrzy na nas Bóg, / patrzą Jego aniołowie, patrzy Chrystus. * Wielka to chwała i dostojeństwo / i wielkie szczęście walczyć w obecności Boga, / i otrzymać wieniec od Chrystusa Sędziego.
K. Przywołajmy więc wszystkie nasze siły i uzbrójmy się w czystość serca, wiarę nienaruszoną i życie cnotliwe, aby wystąpić do boju. W. Wielka to chwała.
|
II CZYTANIE - 2
Z pism bł. Michała Czartoryskiego
Wytrwać dla miłości Bożej
Cel naszego życia to osiągać i osiągnąć zjednoczenie z Panem - mamy je osiągać na sposób ludzki, ale nie tylko ludzki, bo i Boży: przez łaskę, cnoty wlane, dary Ducha Świętego, przez życie nadprzyrodzone, które ożywia “coś”, przedstawia “coś”, nigdy nie jest “w powietrzu”, ale w podmiocie naszego społeczeństwa: z duszą i ciałem. i dlatego potrzeba tylko cierpliwości względem siebie samego, względem swej duszy i ciała, skoro, gdy nie możemy tak postępować, tak się oderwać od wszystkiego, tak się poddać niepodzielnie Panu, jak czyste duchy, jak aniołowie. Pan Bóg chce nas mieć do czasu w ciele, ze zmysłami wewnętrznymi i zewnętrznymi; to On nam daje ten ciężar i trud, aby przez nie zasługiwać na nagrodę tak wielką, tak niepojętą. Nie ma nagrody bez zasługi - może być dar, ale nie nagroda. O tej cierpliwości tak głęboko i mądrze pisze św. Katarzyna Sieneńska. Ta konieczna cierpliwość wobec siebie, to nie tylko łagodność i wyrozumiałość, czy poddanie się z rezygnacją - ona jest nawet częścią cnoty męstwa (nie odwagi - to jednostronny jej objaw), trwania mimo wszystko przy Bogu. Jej najbardziej charakterystycznym objawem jest wytrwałość i to nie raz, kiedyś, choćby dla oddania życia za wiarę (to najszczytniejszy akt męstwa - męczeństwo), ale wytrwać przez moc łaski Bożej, wytrwać dla spełnienia woli Bożej, wytrwać dla miłości Bożej. Nie w ogóle w zasadach, w szczegółach, przeciwnościach, ale wytrwać na każde “teraz”. W każdej chwili wytrwać przy zamiarze i pobudce Bożej, ciągle być przy intencji miłości Bożej, ciągle trwać w duchu ofiary dla Pana Boga: czy to będą rzeczy duże czy małe, ciężkie czy lekkie, miłe czy niemiłe.
Muszę przejąć się życiem zakonnym jako ofiarą dla Boga. Nie mam żyć sobie, ani dla siebie, ale dla Boga, dla Jego spraw, dla dusz, które mają żyć Jego życiem. Do niektórych czynności i spraw zakonnego życia już się przyzwyczaiłem i włożyłem, ale to jeszcze mało, trzeba to rozszerzyć do wszystkiego. Muszę lepiej przemyśleć, przetrawić i zastosować w mym codziennym życiu tę prawdę, że w Ofierze świętej składam Bogu samego Chrystusa Pana, a raczej On sam się ofiaruje, oddaje za nas Bogu - a my mamy nie tylko łączyć się z tą Jego ofiarą przez dołączenie naszej intencji, przez współdziałanie i jak najbardziej świadome uczestniczenie i sprawowanie Jej, ale również dołączać i oddawać się Panu Bogu, i składać Mu nas samych, wraz z naszymi codziennymi wysiłkami, pracami, trudami, modlitwami i ofiarami, które dla Boga czynimy. Wtedy nasze życie codzienne, zakonne, ofiarowane i oddane Bogu przez śluby i przez codzienną intencję - przez dołączenie do Ofiary najświętszej, najdoskonalszej i nieskończonej wartości, otrzyma najpełniejszy swój sens, będzie ściślej włączone do dzieła odkupienia, otrzyma zdrowsze, pełniejsze i żywsze życie nadprzyrodzone łaski. Tak urzeczywistni się w pełni hasło: “my przez Chrystusa do Boga”.
Panie Jezu! Chcę zachować wszystkie przykazania Twoje i wszystko, cokolwiek nam mówiłeś - aby mieć miłość Twoją. i proszę, błagam (jak przykazałeś) w Imię Twoje: o miłość Twoją i łaskę, i życie nadprzyrodzone. Panie, nie ufam sobie, nic sam nie mogę prócz grzechu i zła - choć przyjdą bóle i trwogi, ufam, boś zwyciężył świat. Mogę ufać, bo Ty za nas Siebie ofiarujesz, abyśmy byli uświęceni w prawdzie!
|
|
RESPONSORIUM |
|
W. Bądź wierny aż do śmierci, † a dam ci wieniec życia. * Zwycięzcy śmierć druga nie wyrządzi szkody.
K. Aż do śmierci idź w zapasy o prawdę, a Pan Bóg będzie walczył o ciebie. W.Zwycięzcy.
|
Modlitwa
Wszechmogący, wieczny Boże, Ty dałeś błogosławionym męczennikom Michałowi i towarzyszom udział w męce Chrystusa, † wspomóż swoją łaską naszą słabość, * abyśmy, naśladując męczenników, którzy nie wahali się umrzeć za Ciebie, odważnie wyznawali Cię naszym życiem. Przez naszego Pana.
|
|