Przedstawiamy treść Podręcznika opracowanego przez o. Czesława Kaniaka OP wydanego w 1931 roku we Lwowie dla osób należących do Trzeciego Zakonu. Zawiera on :
- Regułę III Zakonu (z 1923)
- Odpusty, przywileje i indulty
- Wyjaśnienie reguły
- Nabożeństwa zakonne
- Krótki rys życia świętych zakonu
REGUŁA BRACI I SIÓSTR
TRZECIEGO ZAKONU ŚWIECKIEGO ŚW. DOMINIKA.
ROZDZIAŁ I.
O istocie i celu trzeciego Zakonu.
1. Trzeci Zakon świecki Braci Kaznodzieji, czyli Zakon od pokuty św. Dominika, zwany także Milicją Jezusa Chrystusa, jest to zgromadzenie wiernych żyjących wśród świata, którzy stawszy się uczestnikami zakonnego i apostolskiego życia Zakonu Braci Kaznodzieji, według właściwej sobie Reguły przez Stolicę Apostolską potwierdzonej, dążą do chrześcijańskiej doskonałości pod kierownictwem tegoż Zakonu.
2. Celem Trzeciego Zakonu jest uświęcenie własne czyli dążenie do doskonalszego życia chrześcijańskiego, staranie się zarazem o zbawienie dusz w sposób odpowiedni stanowi ludzi żyjących wśród świata.
3. Środki zaś do osiągnięcia tego celu, oprócz przykazań wspólnych (wszystkim wiernym) i obowiązków stanu, są następujące: zachowanie niniejszej reguły, ciągła modlitwa i o ile to może być liturgiczna, przystępowanie do pokuty św., dzieła apostolstwa wiary i Kościoła oraz miłosierdzia, według możności własnego stanu.
4. Zrzeszenia, na jakie dzieli się Trzeci Zakon, nazywają się bractwami albo stowarzyszeniami (sodalicjami). Może jednak ktoś być przyjętym do Trzeciego Zakonu, dla szczególnej przyczyny, mimo iż do jakiegoś związku nie należy.
5. Stowarzyszenia tercjarskie nie mogą być ważnie zakładane bez zezwolenia Ordynarjusza i o ile to być może mają być oddzielne dla mężczyzn i dla niewiast.
6. Cokolwiek (w regule) jest wyrażonem w rodzaju męskim odnosi się również tym samym prawem i do niewiast, chyba że z samych już słów lub z natury rzeczy co innego wypływa.
7. Niech będą również, o ile to być może i stowarzyszenia kapłanów świeckich, którzyby pod kierownictwem jakiegoś z Ojców zakonnych dążyli do doskonalszego życia apostolskiego.
ROZDZIAŁ II.
O mających być przyjętymi i o warunkach przyjęcia.
8. Aby Zakon ten mógł stale i ciągle wzrastać w dobrem co, jak to każdy widzi najwięcej zależy od przyjmowania doń osób należycie do tego usposobionych, nikt do Trzeciego Zakonu nie może być przyjętym, Jeżeli po dokładnem zbadaniu i dostatecznej próbie, nie okaże się według roztropnego zdania Dyrektora, iż jest: katolikiem, prowadzącym uczciwe życie, cieszącym się dobrą sławą, mającym szczere pragnienie dążenia do chrześcijańskiej doskonałości, dającym zarazem nadzieję wytrwania w dobrem postanowieniu, przede wszystkiem jeśli Jest młodym. Co więcej, jako prawy syn w Panu św. Dominika, musi być Prawdy katolickiej wiary, według swojego stanu i możności, nie tylko miłośnikiem, ale i szermierzem prawdziwym. Jak również pełnym Czci dla św. Stolicy Apostolskiej.
9. Tak dopiero usposobieni, wszyscy wierni obojga płci, czy to duchowni czy to świeccy, z wyjątkiem osób Zakonnych, jak i osób do innego trzeciego Zakonu już należących, tak wolni, jak małżeństwem związani, po ukończeniu lat osiemnastu, ci ostatni Jednak za pozwoleniem O. Prowincjała dla słusznej przyczyny udzielonem, mogą być wpisane w poczet Trzeciego Zakonu Braci Kaznodzieji. Związani małżeństwem, nie mogą zazwyczaj być przyjętymi bez zezwolenia drugiej strony, chyba że z ich strony lub i z drugiej istnieje przyczyna, dla której według rozsądnego zdania należałoby inaczej postąpić.
10. Do Trzeciego Zakonu mogą przyjmować:
a. Generał Zakonu lub Prowincjał w obrębie swojej władzy.
b. Dyrektor Trzeciego Zakonu prawnie ustanowiony dla swojego stowarzyszenia lub przez tegoż w pojedynczych wypadkach ustanowiony delegat.
c. Każdy kapłan przez Generała Zakonu lub Prowincjała delegowany. W miejscach jednak, gdzie stowarzyszenie prawnie istnieje, nie może delegat z władzy sobie powierzonej robić użytku bez zgody Dyrektora tegoż stowarzyszenia lub specjalnego pozwolenia delegującego. Delegacja udzielona przez
Generała Zakonu trwa na całe życie, delegacja zaś dana przez Prowincjała musi być potwierdzoną przez jego następcę.
11. Aby ktoś do stowarzyszenia Trzeciego Zakonu był wpisanym, potrzeba, aby oprócz przychylnego zdania Dyrektora, zgodziła się na to i rada stowarzyszenia.
ROZDZIAŁ III.
O ubiorze Braci i Sióstr.
12. Całkowity ubiór Trzeciego Zakonu, sporządzony ze zwykłej materji wełnianej, składa się z habitu białego koloru, z skórzanego paska, którym się biodra opasuje a nadto dla braci z płaszcza z kapturem czarnego koloru, dla sióstr zaś z welonu i opaska z białego płótna.
13. Zwykli tercjarze zamiast pełnego ubioru, mają nosić pod świeckiemi szatami przynajmniej mały z wełnianej materji biały szkaplerz.
14. Tercjarze podczas publicznych św. obrzędów mogą nosić pełny ubiór Trzeciego Zakonu lub inne szczególne odznaki, według zwyczajów miejscowych, ale tylko za pozwoleniem biskupa miejscowego (raz na zawsze otrzymanem).
15. Zakazuje się publicznie nosić pełnego ubioru Trzeciego Zakonu poza św. obrzędami, chyba za specjalnem pozwoleniem Generała Zakonu i miejscowego biskupa.
16. Po śmierci wszyscy Tercjarze mogą być przybrani w pełny ubiór albo Trzeciego Zakonu albo też samego wielkiego Zakonu Braci i Sióstr.
17. Ubranie świeckie niech będzie odpowiednie do wieku i stanu; w niem ma się przebijać skromność chrześcijańska, zwłaszcza co do formy należy usunąć wszelką próżność światową, jak to przystoi sługom i służebnicom Chrystusa.
ROZDZIAŁ IV.
O sposobie przyjmowania do trzeciego Zakonu i poświęceniu habitu.
18. Po ukończeniu czasu próby, postulant zostaje przyjęty przez Dyrektora lub jego delegata przed ołtarzem kościoła lub w innem odpowiedniem miejscu według ceremonjału Trzeciego Zakonu, w obecności przynajmniej kilku członków Stowarzyszenia. Można przyjąć postulania i bez świadków, ale wtedy, gdy nie ma być wpisanym do jakiegoś Stowarzyszenia.
19. Przez legalne przyjęcie habitu, tem samem uczestniczą we wszystkich łaskach duchownych tak Braci jak i Sióstr Zakonu.
20. Każdy nowy szkaplerz należy poświęcić. Poświęcenia tego dokonać mogą, prócz tych, którzy mają władzę przyjmowania do obłóczyn, wszyscy kapłani naszego Zakonu; w miejscach zaś gdzie niema braci naszego Zakonu ani Dyrektora Stowarzyszenia, taką władzę posiadają kapłani upoważnieni do słuchania spowiedzi św.
ROZDZIAŁ V.
O nowicjacie i profesji.
21. Zanim nowicjusze zostaną dopuszczeni do profesji, mają przez cały rok pod kierunkiem Mistrza nowicjatu uczyć się reguły, aby zapoznać się z przepisanemi obowiązkami i z duchem św. O. Dominika.
22. Po ukończeniu roku nowicjatu, albo już przedtem, jeśli tego wymagają szczególne warunki danej osoby. Dyrektor za pozwoleniem większości Rady Stowarzyszenia przypuszcza nowicjusza do profesji.
23. Ci, którzy zostali prywatnie przyjęci do Trzeciego Zakonu, mogą być przypuszczeni do profesji wedle roztropnego sądu tego, który ma odpowiednią władzę.
24. Profesja polega na uroczystej obietnicy, ale bez ślubu, życia wedle reguły Trzeciego Zakonu Braci Kaznodzieji.
25. Profesję składa się w następujący sposób:
„Na cześć Boga wszechmogącego, Ojca i Syna i Ducha św.. Błogosławionej Panny Marji i św. Dominika, ja N. N. wobec was Dyrektorze i Przeorze (lub Przeoryszo) Stowarzyszenia Trzeciego Zakonu od pokuty św. Dominika w tem miejscu założonego w zastępstwie Najprzewielebniejszego Generała Zakonu, czynię profesję, że chcę żyć według reguły i ustaw Braci i Sióstr tegoż Zakonu od pokuty aż do śmierci."
26. W każdem Stowarzyszeniu dla własnych członków ma być książka, w której spisuje się imię przyjętego, dzień jego obłóczyn i profesji. Którzy prywatnie przyjmują tercjarzy, mają wysłać podobne informacje do O. Prowincjała tego terytorjum, w którem tercjarz zwykle przemieszkuje, lub do Przełożonego, od którego otrzymał władzę.
27. Bracia Trzeciego Zakonu po złożeniu takiej profesji, która jest wieczystą, są obowiązani do wytrwania w tym Zakonie, i bez słusznej przyczyny nie mogą przenieść się do innego trzeciego Zakonu.
ROZDZIAŁ VI.
O odmawianiu Oficjum.
28. Tercjarze mają odmawiać codziennie: albo dawne Oficjum, złożone z „Ojcze nasz," albo małe Oficjum do Matki Bożej według rytu zakonnego, albo cały różaniec (15 dziesiątek), albo, jeśli mają przeszkodę to jedno z małych Oficjów, w naszym Zakonie potwierdzonych, lub też trzecią część różańca (5 dziesiątek).
29. Ci, którzy odmawiają dawne Oficjum złożone z „Ojcze nasz,"—mają odmówić na Jutrznię dwadzieściaosiem „Ojcze nasz" i „Zdrowaś,"— na nieszpory czternaście, — na każdą inną godzinę kanoniczną siedem. Nadto mają zmówić Skład Apostolski „Wierzę w Boga" na początku jutrzni, przed prymą i przy końcu komplety. Jutrznię zwykle się odmawia w przeddzień lub też rano tego samego dnia, inne godziny kanoniczne przed południem, nieszpory zaś i kompletę przed końcem dnia. Zresztą wszystkie godziny kanoniczne można odmówić w każdej porze dnia, byle tylko zachowano porządek godzin kanonicznych.
30. Kapłani i wogóle wszyscy mający święcenia, zadośćczynią temu obowiązkowi przez odmawianie swego brewjarza, lecz raz dziennie niech odmówią Responsorjum „O spem miram" z wierszem i oracją na cześć św. Dominika.
31. Kapłani Tercjarze, mogą uzyskać od Generała Zakonu pozwolenie używania brewiarza i mszału według kalendarza Zakonu.
ROZDZIAŁ VII.
O spowiedzi, Komunji św. i innych ćwiczeniach duchownych.
32. Do sakramentu pokuty i Eucharystji, o ile nie mają słusznych przeszkód, mają przystępować dwa razy miesięcznie. Jeśli zaś częściej, a nawet codziennie chcieliby przyjmować Komunję św. to ta ich pobożność jest pochwały godna.
33. Tercjarze wedle możności niech się starają codziennie słuchać Mszy św. i to z całą uwagą i pobożnością, odprawiać rozmyślanie i oddawać się innym ćwiczeniom duchownym, zgodnym z duchem Zakonu.
34. Szczególne nabożeństwo i miłość niech mają do najwierniejszej Opiekunki całego Zakonu Najśw. P. Marji, Jej Oblubieńca św. Józefa, Patrjarchy św. Dominika, Dziewicy Seneńskiej św. Katarzyny, patronki Trzeciego Zakonu, oraz do wszystkich Świętych i Błogosławionych Zakonu.
35. W kościele niech się zachowują z największym szacunkiem zwłaszcza w czasie nabożeństw tak, by byli przykładem dla wszystkich wiernych.
36. Gorąco się poleca, by w poszczególnych stowarzyszeniach przynajmniej raz do roku odprawiono rekolekcje i to przynajmniej przez trzy dni.
ROZDZIAŁ VIII.
O postach.
37. Prócz dni postów i wstrzemięźliwości przez Kościół św. ustanowionych, Tercjarze, którzy nie mają poważnych przeszkód, mają zachować post ścisły w wigilję uroczystości M. B. Różańcowej, św. O. Dominika i św. Katarzyny Seneńskiej. Nadto i zgodnie z duchem pokuty Zakonu i z dawną regułą, chwalebną jest rzeczą jeśli zachowują ścisły post w piątki całego roku i oddają się innem ćwiczeniom pokutnem, a to za zgodą Dyrektora lub też roztropnego spowiednika.
ROZDZIAŁ IX.
O unikaniu rozrywek i zabaw światowych.
38. Niech się wstrzymają od wszelkiego wychodzenia nieużytecznego dla nasycenia tylko ciekawości. Niech nie uczęszczają ani na tańce ani na światowe uczty, ani na próżne widowiska. Gdyby się od tych wszystkich nie mogli wstrzymać, niech z potrzeby uczynią cnotę, a jeśli jest czas, niech proszą o pozwolenie O. Dyrektora, lub przynajmniej niech go o tem powiadomią.
ROZDZIAŁ X.
O szacunku względem Przełożonych i osób duchownych.
39. Tercjarze niech największym szacunkiem otaczają biskupów i swoich proboszczów, wszystkie zaś należności, które im się należą czyto wedle istniejących w danem miejscu przepisów czy też zwyczajów, niech wiernie spłacają. Co do innych osób duchownych, to każdej wedle jej stopnia i godności niech szacunek okazują.
ROZDZIAŁ XI.
O uczynkach apostolstwa i miłości.
40. Idąc w ślady Patrjarchy św. Dominika i Serafickiej Dziewicy Katarzyny Seneńskiej, wszyscy Tercjarze sercem żarliwem i hojnem niech oddadzą, poświęcą swe życie dla chwały Bożej i zbawienia bliźnich.
41. Pamiętni tradycji naszych przodków niech słowem i czynem pracują dla Prawdy katolickiej wiary, dla Kościoła i Stolicy Apostolskiej, wszędzie i zawsze występując jako nieugięci obrońcy ich praw. Również niech użyczą swej pomocy w pracach apostolskich, zwłaszcza swego Zakonu.
42. Niech się oddadzą uczynkom miłosierdzia i miłości, odpowiednio do czasów i potrzeb miejscowych, czy to prywatnie czyli wspólnie, wedle swej możności, pod kierunkiem Przełożonych.
43. Niechaj chętnie pomagają swemu proboszczowi w dziełach pobożnych parafji,—a zwłaszcza jeśli okaże się tego potrzeba, w udzielaniu chłopcom i dziewczętom nauki katechizmu.
ROZDZIAŁ XII.
O odwiedzaniu chorych i użyczaniu im pomocy.
44. W stowarzyszeniach mają być wyznaczeni infirmarze, którzy wedle wskazówek Dyrektora z miłością mają odwiedzać chorych członków i starać się im pomóc tak w duchownych jak i w materjalnych potrzebach.
ROZDZIAŁ XIII.
O śmierci Braci i o modlitwach za umarłych.
45. Jeśli który Tercjarz umrze, o jego śmierci należy innych członków uwiadomić w odpowiednim czasie, a wszyscy członkowie tegoż Stowarzyszenia mają osobiście wziąść udział w pogrzebie zmarłego, chyba że mają słuszną przeszkodę.
46. Nadto w ciągu ośmiu dni od chwili otrzymania wiadomości o śmierci, każdy członek tego samego Stowarzyszenia ma za jego duszę odmówić trzecią część różańca (5 dziesiątków) wysłuchać jedną Mszę św. i przyjąć raz Komunję św.
47. Codziennie każdy ma odmówić za żywych i umarłych całego Zakonu jedno „Ojcze nasz," „Zdrowaś" i „Wieczne odpoczywanie."
48. Nadto, każdy w ciągu roku ma dać na trzy Mszy św. lub przynajmniej tyleż wysłuchać na intencję Braci i Sióstr, tak żywych jak i umarłych.
ROZDZIAŁ XIV.
O Przełożonych trzeciego Zakonu.
49. Trzeci Zakon św. Dominika podlega zupełnie bezpośredniej władzy Generała Zakonu, dlatego od niej zależą całe stowarzyszenia, poszczególni członkowie i wszyscy Dyrektorowie w tych rzeczach które się tyczą sposobu życia w stosunku do reguły.
50. Prócz Generała Zakonu, także Prowincjałowie w granicach swojej prowincji, z urzędu swego mają władzę nad Trzecim Zakonem.
51. Generał Zakonu i Prowincjałowie mają prawo wizytowania, czy to osobiście czy przez innych, poszczególne Stowarzyszenia i to corocznie, a nawet częściej o ile tego okaże się potrzeba. Wszyscy i poszczególni przyjmą z wdzięcznością i pokorą wszystkie rozporządzenia, które wydadzą jako odpowiednie przed Panem, a więc ich rady, wskazówki, nakazy i napomnienia, a nawet usunięcie piastującego jaki urząd.
52. Tercjarze, którzy nie są członkami jakiegoś Stowarzyszenia, jako swych Przełożonych mają uważać Generała Zakonu lub Prowincjała. Wszyscy inni, wpisani do Stowarzyszenia podlegają władzy Dyrektora i innym przełożonym danego Stowarzyszenia.
53. Mianowanie Dyrektora dla Stowarzyszeń przy kościołach Zakonu należy wyłącznie do Generała Zakonu lub Prowincjała. Przy innych kościołach potrzeba nadto zezwolenia biskupa miejscowego.
54. Urząd Dyrektora trwa przez trzy lata; po upływie tego czasu może być na nowo mianowanym.
55. Dyrektor w ciągu swego urzędowania może wszystko wykonywać, co się tyczy duchownego prowadzenia członków. Co zaś do przemówień, musi zachować prawo kościelne.
56. Dyrektorzy z kleru świeckiego raz na rok mają przysłać Prowincjałowi sprawozdanie o stanie i rozwoju Stowarzyszenia sobie powierzonego.
ROZDZIAŁ XV.
O piastujących urzędy w trzecim Zakonie.
57. W każdem Stowarzyszeniu ma być Przeor, Subprzeor, Mistrz nowicjuszów, i inni, sprawujący różne urzędy i członkowie Rady.
58. Rada Stowarzyszenia nie może liczyć ponad dwunastu członków. Z prawa należą do Rady: Przeor, Subprzeor i Mistrz nowicjuszów.
59. Przy założeniu Stowarzyszenia, wszystkich, którzy mają piastować jakiś urząd, mianuje Prowincjał; podobnie czyni to po rozwiązaniu Rady. Rada zaś uważa się za rozwiązaną, gdy albo wszyscy jej członkowie lub przeważna ich część z jakiejkolwiek przyczyny nie może wypełniać swych obowiązków.
60. Okres sprawowania urzędów i brania udziału w Radzie rozciąga się na trzy lata; lecz corocznie Dyrektor odnawia trzecią część Rady , w porozumieniu z pozostałym;
W roku, kiedy ma nastąpić mianowanie nowych przełożonych, naprzód Dyrektor uzupełnia Radę, — następnie wraz z pełną Radą wybiera Przeora i innych przełożonych. i w razie rozbieżności zdań między Dyrektorem a Radą, należy się odnieść do Prowincjała.
ROZDZIAŁ XVI.
O obowiązkach Przeora i innych urzędnikach Stowarzyszenia.
61. Obowiązkiem Przeora to dokładanie wszelkich starań, aby wszyscy zachowali przepisy Reguły. Ma pilnie czuwać, aby żaden z członków nie miał ani w chodzie, ani w swym układzie, ani w ubiorze, coś takiego co by słusznie mogło gorszyć oczy innych. Jeśli zauważy, że ktoś przekracza przepisy lub je zaniedbuje, ma z miłością upomnieć lub skarcić, — albo jeśli będzie uważał za stosowniejsze niech powiadomi Dyrektora Stowarzyszenia, aby on sam napomniał.
62. Subprzeor zastępuje Przeora w razie jego nieobecności.
63. Inni piastują takie urzędy, które ze względu na miejscowe zwyczaje i potrzeby poszczególnych Stowarzyszeń, lepiej odpowiadają.
64. Dyrektor zwołuje Radę i jej przewodniczy i to tyle razy, ile razy jej głosy są potrzebne, albo według przepisów Reguły albo też dla spraw większej wagi.
ROZDZIAŁ XVII.
O zebraniach Braci.
65. Tercjarze mają mieć wspólne zebranie raz na miesiąc, o naznaczonem dniu i godzinie, aby wysłuchać słowa Bożego z ust Dyrektora i wziąć udział we Mszy św. o ile by godzina była ku temu stosowna.
66. Dyrektor ma czytać i wyjaśniać Regułę, pouczać co mają czynić, poprawiać błędy i niedbalstwa, tak jak uważa zgodne z chwałą Bożą i duchem Reguły.
67. Należy odmówić modlitwy za żywych i umarłych i udzielić absolucji za przewinienia przeciwko Regule.
ROZDZIAŁ XVIII.
O upominaniu Braci.
68. Jeśliby jakiś członek dopuścił się ciężkiej winy, a upomniany przez Dyrektora, nie poprawił się, wedle stanu osoby i wielkości winy ma być lżej lub ciężej ukarany. Może być do czasu wykluczony ze Stowarzyszenia, albo też zupełnie usunięty, ale tylko za zgodą Rady i po dwukrotnem upomnieniu, po których się nie poprawił. Tak usunięty nie może być powtórnie przyjęty, chyba za zgodą Rady Stowarzyszenia.
69. Tylko Generał Zakonu lub Prowincjał mają władzę bez uprzedniego napomnienia usunąć członka Trzeciego Zakonu dla ważnych powodów; a jeśli zachodzi wypadek zgorszenia, to mogą to uczynić bez żadnego poprzedniego napomnienia.
ROZDZIAŁ XIX.
O dyspensach.
70. Generał Zakonu ma pełną władzę dyspensowania z jakiegobądź przepisu tej Reguły. Podobnie Prowincjał w granicach swej jurysdykcji;
Dyrektor w swem Stowarzyszeniu lub delegowany od nich, może z rozumnej przyczyny swym Tercjarzom w poszczególnych wypadkach udzielać dyspensy.
ROZDZIAŁ XX.
O sposobie obowiązującym tej Reguły.
71. Przepisy tej Reguły, prócz praw boskich i ludzkich, nie obowiązują Braci i Siostry pod grzechem wobec Boga, lecz tylko do kary którą już sama Reguła naznacza, lub którą Dyrektor naznaczy na podstawie rozdziału osiemnastego. Bracia zaś, pamiętni swej profesji niech zachowują wszystkie przepisy tej Reguły, przy pomocy łaski Pana naszego i Zbawcy Jezusa Chrystusa, który z Ojcem i Duchem św. żyje i króluje Bóg po wszystkie wieki. Amen.
* * *
DEKRET.
Ojciec św. Pius XI. z Bożej łaski Papież, na audjencji, udzielonej niżej podpisanemu Sekretarzowi św. Kongregacji „de Religiosis" przyzwalając na prośby Najprzewielebniejszego O. Generała Zakonu Kaznodziejskiego, aprobował i potwierdził Regułę Braci i Sióstr Trzeciego Zakonu świeckiego św. Dominika, regułę, już przedtem potwierdzoną przez Najwyższych Pasterzy Innocentego VII. i Eugenjusza IV. teraz zaś do obecnych czasów zastosowaną a przez św. Kongregację przejrzaną, taką, jaka się znajduje w obecnym egzemplarzu, którego autograf przechowuje się w archiwum tejże św. Kongregacji, nadewszystko zastosowawszy w niej przepisy Prawa Kanonicznego.
Dan w Rzymie, ze Sekretarjatu św. Kongregacji „de Religiosis" dn. 23 kwietnia 1923.
C. Kardynał Laurenti Pref. Maurus M. Serafini Ab. S. B.
Do góry
ODPUSTY, PRZYWILEJE I INDULTY UDZIELONE
TRZECIEMU ZAKONOWI ŚW. DOMINIKA.
I.
Odpusty zupełne.
A) Tercjarze obojga płci, po spowiedzi i Komunji św. dostępują odpustów w następujące dnie:
1. W dniu wstąpienia do Trzeciego Zakonu przez obłóczyny.
2. W dniu profesji.
3. Ile razy, pragnąc doskonalszego życia, przez ciągłych trzy dni odprawiają ćwiczenia duchowne.
4. Raz na miesiąc, w dniu przez nich wybranym, jeśli przez cały miesiąc codziennie przez kwadrans lub pół godziny odprawiają rozmyślanie.
W dniu, kiedy po otrzymaniu święceń kapłańskich i po spowiedzi, odprawią pierwszą Mszę św., lub po spowiedzi i Komunji św. są obecni przy pierwszej Mszy św. Tercjarza.
B) Ciż sami Tercjarze, skoro po spowiedzi i Komunji św. otrzymają w jednym z niżej wymienionych dni absolucję generalną lub błogosławieństwo, według formułki „Intret oratio mea in conspectu tuo" przez św. Kongr. Rit. przepisaną wraz z odmówieniem „Confiteor, Misereatur i Absolutionem" według rytu Zakonu dominikańskiego; a mianowicie w dnie:
l. Narodzenia P. J. Chr.
2. Zmartwychwstania.
3. Zesłania Ducha św.
4. Bożego Ciała.
5. Niepokalanego Poczęcia N. M. P.
6. Zwiastowania N. M. P.
7. Wniebowzięcia N. M. P.
8. Różańcowej M. B.
9. Św. Dominika.
10. Św. Katarzyny Seneńskiej.
11. Na zebraniach miesięcznych.
C) Ciż sami Tercjarze, jeśli po spowiedzi i Komunji św. odwiedzą pobożnie jakikolwiek kościół Zakonu lub Stowarzyszenia Trzeciego Zakonu i tam pomodlą się na intencję Ojca św., w następujące uroczystości:
1. Narodzenia P. J. Chr.
2. Nowego roku.
3. Trzech Króli.
4. Zmartwychwstania.
5. Wniebowstąpienia.
6. Zielonych Świąt.
7. Bożego Ciała.
8. Najśw. Serca Jezusowego.
9. Oczyszczenia Najśw. M. P. (2-go lut.)
10. Zwiastowania N. M. P. (25-go marca).
11. Nawiedzenia Najśw. M. P. (2-go lipca.)
12. Wniebowzięcia N. M. P. (15-go sierpnia).
13. Narodzenia N. M. P. (8-go września.).
14. Różańcowej M. B. (1 niedziela października).
15. Ofiarowania N. M. P. w świątyni (21-go list).
16. Niepokalanego Poczęcia N. M. P. (8-go gr.).
17. Opieki N. M. P. (11-go grudnia).
18. Św. Rajmunda de Pennafort (23-go stycznia).
19. Św. Katarzyny de Ricci (13-go lutego).
20. Przeniesienie relikwii św. Katarzyny Sieneńskiej (czwartek po niedzieli mięsopustnej).
21. Św. Tomasza z Akwinu (7-go marca).
22. Św. Józefa, Oblubieńca N. M. P. (19-go marca).
23. Św. Wincentego Ferrerjusza (5-go kwietnia).
24. Św. Agnieszki z Monte Polifiano (20-go kw.).
25. Św. Piotra, męczennika (29-go kwietnia).
26. Św. Katarzyny Seneńskiej (30-go kwietnia).
27. Św. Piusa V. papieża (5-go maja).
28. Św. Antonina (10-go maja).
29. Przeniesienie relikwji św. Dominika (24 maja).
30. Św. Jana i Towarzyszy męczenników z Gorkum (9–go lipca).
31. Św. Marji Magdaleny, Protektorki Zakonu (22-go lipca).
32. Św. O. Dominika (4-go sierpnia).
33. Św. Jacka (17 sierpnia).
34. Św. Róży Limańskiej (30-go sierpnia).
35. Św. Dominika ze Suriano (25-go września).
36. Św. Franciszka z Assyżu (4-go października).
37. Św. Ludwika Bertranda (10-go października).
38. Wszystkich Świętych Zakonu dom. (12-go list.).
39. Św. Katarzyny Panny i męczenniczki - Protektorki Zakonu (25-go list.).
40. Opieki św. Tomasza z Akwinu Patrona szkół katolickich (13-go list.).
41. Wszystkim tym, którzy po spowiedzi i Komunji św. pobożnie biorą udział w cztery rocznice albo nabożeństwa za umarłych, przepisane w Zakonie dominikańskim i modlą się tam na intencję Ojca św. a mianowicie:
10-go listopada: za dusze Braci i Sióstr i Tercjarzy Zakonu;
4-go lutego: za dusze rodziców, krewnych i powinowatych;
5-go września: za dobrodziejów Zakonu.
12-go lipca: za dusze tych, którzy byli pochowani w kościołach i na cmentarzach Zakonu dominikańskiego.
D) Ciż sami Tercjarze w godzinę śmierci, jeśli są jak powyżej usposobieni, lub przynajmniej skruszeni, wzywają pobożnie ustami, jeśli mogą, a w razie przeciwnym w sercu Najśw. Imię Jezus.
Również w dniu śmierci, jeśli wtedy mają na sobie szkaplerz albo są ubrani w habit Zakonu, albo przynajmniej mają habit lub szkaplerz na łóżku położony.
II.
Błogosławieństwo papieskie połączone z odpustem zupełnym.
Błogosławieństwo to może udzielić Tercjarzom Dyrektor Stowarzyszenia dwa razy do roku i to według przepisanej formuły. Udzielić je może członkom wspólnie tylko zebranym, po odprawionej należycie spowiedzi i Komunji św. byle tylko w tym samym dniu i w tej samej miejscowości Biskup podobnegoż nie udzielał.
III.
Odpusty cząstkowe.
A) Odpusty siedmiu lat i siedmiu kwadragen zyskują:
1. Tercjarze, którzy przynajmniej ze skruszonem sercem odwiedzą w jednym z dni naznaczonych w rozdziale I. lit. C kościół Zakonu lub Stowarzyszenia i tam się pomodlą na intencję Ojca św.
2. Ile razy przez półgodzinę odprawiają rozmyślanie.
B) Odpust pięciu lat i pięciu kwadragen: Ilekroć pocałują swój poświęcony szkaplerz.
C) Trzech set dni: Ile razy, przynajmniej ze skruszonem sercem, wypełnią akt pobożności lub miłości.
IV.
Odpusty Stacyj Rzymskich.
W dni stacyjne, naznaczone w mszale rzymskim, jeśli Tercjarze odwiedzą kościół Stowarzyszenia lub w jego braku kościół swój parafjalny i pomodlą się tam na intencję Ojca św., dostąpią tych samych odpustów, któreby otrzymali, zwiedzając osobiście w Rzymie w te dnie kościoły, naznaczone w tym samym mszale, byleby wykonali przepisane pobożne dzieła.
V.
Odpusty za odmówienie pewnych modlitw.
1. Za odmówienie responsorjum „O spem miram”:
Tercjarze odmawiający responsorjum „O spem miram" na cześć św. Dominika, zyskują raz na dzień odpust pięciuset dni, a jeśli odmawiają codzień przez cały rok, otrzymują odpust zupełny w uroczystościach:
a) św. O. Dominika (4-go sierpnia);
b) Przeniesienia relikwji św. Dominika (24 maj.);
c) św. Dominika ze Suriano (25-go września).
2. Odpust stu dni zyskują raz na dzień za odmówienie następujących modlitw św. Katarzyny Seneńskiej lub do niej zwrócone:
A) Modlitwy „O Virgo, maxima gloria praestans" etc. z wierszem i oracją, jak jest w brewjarzu dominikańskim w oficjum św. Katarzyny Sen. do Magnificat w II. nieszporach.
B) Modlitwy za Ojca św. napisane przez św. Katarzynę „Dio supremo ed ineffabile."
C) Modlitwy za Kościół także przez nią ułożonej „Ho ricorso a Voi".
Uwaga: Wszystkie i każdy z tych odpustów, prócz odpustu zupełnego, zyskiwanego w godzinę śmierci, mogą być ofiarowane za dusze w czyśćcu cierpiące.
VI.
Przywileje.
1. Kapłani Tercjarze, przy jakim bądź ołtarzu Mszę św. odprawiający, mają trzy razy na tydzień przywilej osobisty uprzywilejowanego ołtarza, jeżeli podobnego przywileju nie otrzymali na inny dzień.
2. Wszystkie Msze św. odprawiane za zmarłych Tercjarzy, są zawsze i wszędzie uprzywilejowane t.j. połączone z odpustem zupełnym.
VII.
Indulty.
1. Tercjarze, którzy z powodu ważnej przeszkody nie mogą w dniach oznaczonych pójść do kościoła dla otrzymania generalnej absolucji, otrzymać ją mogą w każdym innym dniu w ciągu oktawy święta, w którem się zwykle udziela.
Mogą otrzymać absolucję już w przeddzień święta prywatnie i przez krótszą formułę bezpośrednio po spowiedzi.
2. Ci, którzy nie mogą otrzymać Błogosławieństwa Papieskiego (patrz II) dwa razy do roku mogą otrzymać absolucję z odpustem zupełnym, w sposób wyżej podany, to znaczy bezpośrednio po spowiedzi.
3. Tercjarze, żyjący w miejscowościach, gdzie niema kościoła Zakonu lub Stowarzyszenia, mogą dostąpić wszystkich odpustów przywiązanych z odwiedzeniem tegoż kościoła, odwiedzają swój kościół parafjalny, lub w braku jego każdy inny kościół lub publiczną kaplicę, jeśli tylko inne warunki są wypełnione.
4. Tercjarze chorzy lub rekonwalescenci którym trudno wyjść z domu, gdy odmówią 5 „Ojcze nasz" i „Zdrowaś Marjo" i pomodlą się na intencję Ojca św. zyskują te same odpusty, któreby zyskiwali, gdyby odwiedzili osobiście kościół Zakonu lub Stowarzyszenia.
5. Tercjarze, żyjący w kolegjach, seminarjach lub innych zgromadzeniach, mogą dostąpić odpustów nadanych Stowarzyszeniu, odwiedzając własną kaplicę, po wypełnieniu innych warunków.
6. Tercjarze, odmawiający małe Oficjum Najśw. M. P. według rytu dominikańskiego zyskują te same odpusty których by dostąpili, odmawiając je tak, jak jest w brewjarzu rzymskim. Te zaś odpusty są:
a) Odpust 7 lat i 7 kwadragen raz na dzień.
b) Odpust zupełny raz na miesiąc w jakimkolwiek dniu, jeśli codziennie je odmawiają po spowiedzi i Komunji św.
c) Odpust 300 dni raz na dzień, jeśli odmówią tylko Jutrznię z Laudami.
d) Odpust 50 dni za odmówienie każdej godziny kanonicznej i odmówienie osobne Nieszporów i Komplety.
Uwaga: Te odpusty można zyskać, odmawiając to Oficjum M. Najśw. i po polsku, byle tylko przekład był autentyczny i potwierdzony przez odpowiednie władze.
WYJAŚNIENIE REGUŁY
TRZECIEGO ZAKONU ŚW. DOMINIKA.
I.
O regule tercjarskiej wogóle.
Wielebny Humbert (urodzony w Romans, koło Wirginii, w r. 1224 wstąpił do zakonu w Paryżu, rządził zakonem 1254 — 1265, umarł w opinji świątobliwości 1297.) piąty z rzędu generał Zakonu w dziele swojem o regule św. Augustyna zaznacza, że wyraz „reguła" pochodzi od przyrządu, prawidła, jakiego używają rzemieślnicy do wyrównywania swoich prac — następnie w przenośnem znaczeniu Jako wskazówka życia.
Dzisiaj przez regułę rozumiemy wprawdzie w pierwszym rzędzie regułę zakonną, jaką jest zbiór przepisów dla dążących do doskonałości przez zachowanie rad ewangelicznych, przez jakiegoś zakonodawcę ułożony, a powagą Kościoła, a mianowicie św. Stolicy apostolskiej, bo nikomu innemu nie przysługuje to prawo, potwierdzony.
W obszerniejszem jednak znaczeniu, jako regułę przyjmujemy i inne przepisy życia doskonałego, na wzór reguł zakonnych ułożone, chociaż nie mają w sobie dla członków zobowiązań tak ścisłych, jak zakonne, ani nakładają obowiązków owych pod grzechem, a również i zwolnienie od nich nie jest tak utrudnionem, jak rozwiązanie od ślubów zakonnych. Obecne prawo kościelne rozróżnia dwojaki rodzaj trzecich zakonów oraz ich członków.
1. Żyjący wspólnie, na wzór zakonów ścisłych, związani ślubami, noszący habit zakonny, są to tzw. kongregacje zakonne, które podpadają pod prawa dla zakonów ustanowione i o nich tutaj mówić nie będziemy.
2. Właściwe trzecie zakony świeckie
(tertiarii saeculares) t. j. zgromadzenia ludzi świeckich, obowiązujących się jednak do życia doskonałego według przepisanej reguły.
Kanon 702 Kodeksu prawa kość. tak je określa:
„Tercjarzami świeckimi są ci, którzy będąc na świecie, pod kierownictwem jakiegoś Zakonu, według ducha tegoż, starają się dążyć do chrześcijańskiej doskonałości w sposób jednak odpowiadający świeckiemu życiu, podług reguł przez Stolicę Apostolską dla nich zatwierdzonych.
Dobre zrozumienie tegoż prawa kościelnego rzuca ogromne światło na pojęcie całej reguły i dlatego rozważmy dobrze jego treść i znaczenie.
* * *
Cztery rzeczy zawiera w sobie to prawo kościelne.
l. Po pierwsze podaje główny cel, a jest nim osiągnięcie
chrześcijańskiej doskonałości. Mówi Pismo św.:
Kto sprawiedliwy jest, niech jeszcze będzie poświęceń. (Apokalipsa XXII. 11.) Z tych słów (a i wielu innych) widzimy, że obowiązkiem człowieka jest starać się o ciągły postęp w dobrem dobro zaś polega głównie na miłości Boga i bliźniego, do której dojść można drogą zachowania przykazań bożych i ta droga obowiązuje wszystkich bez wyjątku. Im lepiej zachowujesz przykazania boże, tem więcej miłujesz Boga, tem jesteś doskonalszym. Jest i druga droga doskonalsza, droga zachowania rad ewangelicznych, a to w dwojaki sposób, albo przez zobowiązanie się do nich ślubami i obranie życia zakonnego i ta droga jest najdoskonalszą ze wszystkich, ale też dlatego nie wszystkich obowiązuje, lecz tylko powołanych od Boga; albo przez zobowiązanie się do naśladowania przynajmniej tej drogi, o ile to da się połączyć z życiem wśród świata. Tą właśnie drogą dążą do osiągnięcia doskonałości trzecie zakony. Trzeba to jednak dobrze zrozumieć.
Droga pierwsza jest podstawą, fundamentem, którego żadna, choćby najdoskonalsza wykluczyć nie może, owszem ma na niej budować. Bo jeżeli - nawet śluby zakonne rozważymy, czemże one są innem, jak nie zabezpieczeniem się od wszelkich przeszkód, jakie powodują wśród świata łamanie przykazań bożych, jak nie zatamowaniem tych zatrutych źródeł, z których wszelka nieprawość wypływa.
„Wszystko, co jest na świecie, jest pożądliwość ciała i pożądliwość oczu i pycha żywota", upomina nas Duch Boży przez Jana św. (I. list II. 16).
Pierwszą usuwa ślub czystości, drugą ubóstwo, a trzecią posłuszeństwo. Lecz nie wszyscy są powołanymi do życia zakonnego — przez złożenie ślubów, ale cnoty odpowiadające tym ślubom, t. j. ubóstwo i czystość wedle stanu oraz posłuszeństwo kierownictwu duchownemu wszystkim są przydatne do postępu w dobrem, nawet i dla żyjących wśród świata.
A zresztą wszyscy ludzie zobowiązanymi są do nieprzywiązywania serca do bogactw, jakby na nich całe szczęście człowieka polegało, do zachowania duszy od brudu nieczystości i posłuszeństwa Bogu i od Niego na ziemi ustanowionej władzy.
Jeżeli to rozważymy poznamy, że trzecie zakony, pośrednią drogą postępują, z pierwszą drogą mają wspólne pożycie wśród świata, z doskonałością zaś zakonną cnoty do których dążą— lecz są różnice, bo ponad doskonałość zwykłą, obowiązującą wszystkich, dodają przyrzeczenie bogobojniejszego życia, a że to ich przyrzeczenie nie jest jeszcze ślubem, stąd ich stan jest mniej doskonałym od zakonnego.
Jeszcze jedna uwaga. Jeżeli celem trzecich zakonów jest tylko doskonałość chrześcijańska, to jakże mylną drogą postępują ci wszyscy, co dla zadowolenia własnej próżności, dla szukali względów ludzkich, tem gorzej nieraz dla widzenia pomocy materjalnej wstępują w szeregi tercjarstwa. Tacy są najczęściej tylko zawadą, jeżeli nie zakałą zgromadzenia.
2. Drugą rzeczą konieczną do rozważania jest to, iż życie trzech zakonów jest
życiem wśród świata. To stanowi główną trudność oraz główną przyczynę pożyteczności tercjarstw. Bo żyć w zakonie, chociaż to wymaga od człowieka wielkich ofiar, przecież jest nieraz łatwiejszem, niż zatrzymanie się na dobrej drodze wśród świata. Szczególniej jest to trudnem w naszych czasach. Tyle złego, tyle pokus czyha wszędzie na zgubę dusz, tyle trudności trzeba przezwyciężyć. Nieraz wśród tej samej rodziny jakże odmienne zdarzają się usposobienia, zapatrywania; nie tylko, że nieraz w tej samej rodzinie jedni idą za Chrystusem Panem a inni przeciw, ale nawet i u dobrych skądinnąd chrześcijan, ileż to panuje uprzedzeń, przesądów co do tercjarstwa. Dodajmy, że nieraz pozorne ku temu przyczyny pochodzą od złych członków trzecich zakonów, co swojem plotkarstwem, gadulstwem, dziwactwami dają powód do lekceważenia a nieraz i wyśmiewania się z tercjarstwa.
Lecz z drugiej strony jakże potrzebnemi są takie zgromadzenia. Ukazać, że na świecie można służyć Bogu i być chrześcijaninem przekonań i czynu, bronić Kościoła i Jego zasad tam, gdzie głos kapłana nieraz nie dotrze, a gdyby i dotarł nie byłby dla uprzedzeń przyjęty, pracować w dziełach miłosierdzia chrześcijańskiego i tak dziś potrzebnej organizacji katolickiej, itp. ileż to pracy, ile zasług! Nie dziwną jest więc rzeczą, że ś.p. papież Pius X. wyrzekł do grona kardynałów: „aby zbawić społeczeństwo potrzeba nie tylko budować kościoły i szkoły katolickie, lub starać się o pomnożenie powołań kapłańskich,
ale potrzeba przede wszystkiem mieć w każdej parafji grupę ludzi świeckich o jasnych, zdecydowanych, nieustraszonych przekonaniach katolickich, prawdziwych apostołów.
3. Trzeci do istoty tercjarstwa należący warunek:
to przynależenie do jakiegoś zakonu, kierownictwo Jakie tenże zakon daje i duch jego.
Dwa pierwsze warunki wspólnymi są wszystkim trzecim zakonom, w tym trzecim istnieje między nimi różnica. Tak jak gwiazdy, chociaż na pozór wszystkie podobne do siebie, a jednak oko badacza dostrzega w nich różnicę, tak i trzecie zakony. Jak święci wszyscy jedną miłością wielcy, to jednak w każdym z nich pewne cnoty więcej na jaw występują i nadają odmienny charakter ich dziełu.
Tylko Bóg jeden ma wszystkie swoje doskonałości w tym samym stopniu, bo nieskończonym i nieogarniętym niczem. Któż zaprzeczy, że kiedy u św. Benedykta na pierwszy plan wysuwa się pokój boży, osiągnięty przez modlitwę i pracę, to u św. Franciszka z Assyźu zadziwia przede wszystkiem miłość ubóstwa i pokory, a św. Dominik cały płonie umiłowaniem prawdy aż do żaru apostolstwa.
Co do przynależności do zakonu, to prawo kościelne stanowi:
Żaden zakon nie może przyłączać do siebie jakiś trzeci zakon. Przywilej jednak, dany niektórym zakonom, ma być w całej swej mocy zachowany" (Kan. 703. § l). Nie wolno więc na przyszłość żadnemu zakonowi, który dotychczas nie miał trzeciego zakonu tworzyć jakiegoś nowego od już istniejących tercjarstwa, pozostają tylko w mocy te, jakie w chwili wydania nowego kodeksu na mocy przywileju apostolskiej Stolicy już istniały. Najważniejsze z nich są: św. Franciszka i św. Dominika, benedyktyński, karmelitański i Serwitów. Dwa ostatnie otrzymały według woli św. Stolicy Ap. regułę wzorowaną na dominikańskiej.
Należenie pociąga za sobą kierownictwo. Może być ono bezpośredniem albo pośredniem.
Bezpośrednie ma miejsce wtenczas, kiedy tercjarstwo istnieje przy klasztorze danego zakonu, jest to rzeczą bez wątpienia najlepszą, bo któż lepiej może udzielić ducha zakonu, jak nie kapłan do niego należący, wychowany i karmiony dawnemi tradycjami, znający żywoty świętych, tych gwiazd przewodnich każdego zakonu, wykształcony i naukowo i duchowo na dziełach wielkich w nauce i świętości mistrzów.
Pośrednio kieruje zakon główny swoim trzecim zakonem, przede wszystkiem ustanawiając dyrektorów miejscowych, podległych w spełnianiu urzędu swego władzy zakonnej. Do tego celu zmierza również i wydawanie pisemek objaśniających regułę, zawiadamiających o otrzymanych łaskach, ważniejszych zdarzeniach lub zmianach.
Celem kierownictwa jest zachowanie ducha zakonu. On ma być celem wychowania w nowicjacie, on wzorem życia u braci i sióstr. Zresztą o tem jeszcze mówić nam przyjdzie.
4. Ostatni istotny warunek to
reguła zakonna, zatwierdzona przez św. Stolicę Apostolską.
Dlaczegoź konieczną jest reguła? Odpowiedź na to bardzo łatwa. Jak każde zrzeszenie się ludzi, jeżeli ma dojść do swojego celu musi zachować pewien ład i porządek, a ten nadają mu prawo i ustawy, to tem więcej jest to potrzebne tam, gdzie chodzi o najwyższe dobro człowieka, bo o jego szczęście wieczne i o pewną do niego drogę na ziemi. Dlatego Kościół ma swoje prawo, ma regułę i życie zakonne, muszą więc ją posiadać i trzecie zakony, tem więcej, że gdzież lepiej objawi się duch jakiegoś zakonu, jak nie w Jego regule? A reguła ta nie może być dziełem mającem tylko ludzką powagę za sobą. Chodzi tu bowiem o zasady życia doskonałego, o drogę do Boga, a w tych rzeczach, jeden jedynie Kościół św. ma dane posłannictwo przez Chrystusa Pana, a w nim nieomylny Nauczyciel wiary i obyczajów, następca Piotra św. Namiestnik Chrystusowy na ziemi, on jeden może na pewno wskazywać, czy jakaś droga życia zdolną jest prowadzić człowieka do Boga lub nie. I dlatego Kościół od początku reguły zakonne, choćby przez najświętszych ludzi ułożone badał, roztrząsał a potem dopiero albo zatwierdzał albo (co nieraz bywało) odrzucał.
Tak Sobór powszechny lateraneński IV. (r. 1215) na to odwieczne powołał się prawo, tak papieże Innocenty III. i Honorjusz III. potwierdzają regułę franciszkańską i dominikańską, a z biegiem czasu papieże Innocenty VII. i Eugenjusz IV. potwierdzili trzeci Zakon św. Dominika.
Taż sama władza św. Stolicy Apostolskiej obecnie nową regułę potwierdziła.
II.
Powstanie III. Zakonu — Dzieło św. Dominika.
Dnia 6 sierpnia 1221 r. umierał w Bolonji w pięćdziesiątym zaledwie roku życia, otoczony płaczącymi braćmi leżąc na worku popiołu św. Dominik. Jak konający Zbawiciel, mógł ten Święty pełen chwały Zakonodawca powiedzieć: „Wszystko spełniłem, o Boże, dokonałem dzieła, które mi powierzyłeś." I rzeczywiście ten nowy kaznodzieja, prawdziwie boski posłaniec, oddał się był pracy nad grzesznikami, z których wielu nawrócił; zakładał klasztory zamknięte dla wpływu świata, gdzie dusze, jedynie miłością Jezusa żyjące, oddawały się pokucie i kontemplacji. W różnych stronach świata mnożyły się klasztory jego synów —prawdziwe szkoły żarliwych apostołów. Przeniknięci bowiem mocą Bożą płynącą z życia według reguły zakonnej, szli pełni zapału by nieść drugim nadmiar życia boskiego, które ich trawiło. Wreszcie serce Jego zwróciło się z miłością i do tych dusz, które choć spragnione doskonałości zakonnej, wolą Bożą zatrzymane wśród świata, żyć musiały w wirze jego walki i zepsucia. Natchniony przez Boga, umiał znaleźć dla nich regułę życia, która pozwalając im spełniać obowiązki stanu—napełniała jednak dusze ich potężną mocą płynącą z życia zakonnego.
Nieraz w wysokich lesistych górach wędrowiec podziwia z oddali drzewa, które wznosząc równoległe wierzchołki swe ku niebu zda się zlewają się w jedno. Są to jakoby gałęzie jednego potężnego pnia, który zasila je wszystkie tym samym odżywczym sokiem. Podobnie św. Dominik, dla zbawienia wielu dusz wybrany przez Boga, założył jeden potężny Zakon rozgałęziony na I. Zakon Braci Kaznodzieji prowadzących życie kontemplacyjno-apostolskie; II. Zakon Sióstr Dominikanek, które w życiu czystej kontemplacji są jednak misjonarkami przez pokutę i modlitwę i III. zgromadzenie chrześcijan prowadzących na świecie życie zakonne. Ta trzecia gałąź nosi nazwę:
Trzeci Zakon św. Dominika.
Istotnie jest on założony przez św. Dominika.
1.
Świadectwo św. Dominika. — Czego żądał wielki apostoł od swoich synów w Zakonie Kaznodziejskim? Żądał aby byli krzewicielami wiary i obrońcami Kościoła świętego; kiedy zaś pewnego dnia zwracając się do chrześcijan dobrej woli i stwarzając z nich Milicję nadał im pewną regułę życia, czego od nich zażądał? Aby będąc obrońcami praw Kościoła, wedle słów Benedykta XII., „zagrodzili drogę heretykom." Jak widzimy wspólnemu wodzowi obu armji przyświeca zawsze jeden cel i stworzenie opieki i ochrony dla wiary i dla życia wspólnej matki chrześcijan. Skoro po zmniejszeniu się liczby heretyków, pierwsi tercjarze mogli złożyć broń, czego żądał od nich św. Dominik? „Czystości wiary i gorliwości w szerzeniu prawdy chrześcijańskiej" (Reguła 8). Raz jeszcze powołamy się na słowa Benedykta XII, który w swojej Encyklice
Fausto appetente die mówi: „Kościół pokłada wiele nadzieji w wiernem oddaniu się Tercjarzy dominikańskich, jeżeli ci z zapałem kierować się będą duchem świętego patrjarchy, głosząc nieoświeconym zasady nauki chrześcijańskiej: Wówczas będą nietylko chwalebną ozdobą naszej Matki, Kościoła św., ale staną się zarazem jej potężnym wałem obronnym."
2.
Świadectwo historyczne. — Wilhelm Puy-Laurent podaje w jaki sposób powstała na południu pierwsza milicja. „Czcigodny biskup Fulkon pragnąc, aby l ludność Tuluzy mogła uzyskać odpusty przywiązane do uczestnictwa w wyprawach krzyżowych, tak jak ci, którzy z zagranicy przybywali a zarazem chcąc mieć broń skuteczną przeciw heretykom i lichwiarzom, uzyskał w r. 1309 przy pomocy Bożej i poparciu legata Stolicy Apostolskiej pozwolenie na założenie w Tuluzie wielkiego Bractwa. O. Mortier przytaczając powyższy fakt w swojej
Historji Generałów Zak. Kazn. (t. II. str. 241), dodaje: Założenie bractwa przypisuje się w zupełności biskupowi Tuluzy Fulkonowi, który był oddanym przyjacielem św. Dominika; nie spotykamy zaś nigdzie wzmianki o jakiemkolwiek współdziałaniu samego św. Dominika o tej sprawie. Czy można przypuścić że była mu ona zupełnie obcą? Opierając się na bardzo bliskich stosunkach, jakie łączyły Świętego i biskupa, O. Mortier twierdzi że zupełnie uzasadniony jest sąd przeciwny. — Niewątpliwie między człowiekiem Bożym a biskupem musiała być jeżeli nie współpraca to przynajmniej uprzednia wymiana myśli i zapatrywań w sprawie powstania dzieła, którego celem było zabezpieczenie spokoju apostołów pracujących wśród Albigensów. Dla poparcia swego twierdzenia przytacza autor dowód, który uważa za bardzo przekonywujący:
3.
Świadectwo Bł. Rajmunda z Kapuy. — Bł. Rajmund z Kapuy 23-ci generał Zakonu opisując z końcem XIV. wieku na podstawie dawnych dokumentów powstanie Bractwa Milicji Jezusa Chrystusa, wymienia jako jedynego Założyciela św. Dominika. Oto jego słowa: „To co powiem opiera się na własnoręcznie przeprowadzonych poszukiwaniach, na świadectwach zebranych w różnych stronach Włoch, wreszcie na samej historji naszego Bł. Założyciela św. Dominika... On to zebrał kilku Bogu oddanych ludzi świeckich i utworzył z nich św. Milicję, której zadaniem miało być odzyskanie i obrona dóbr Kościoła, oraz poskromienie nadużyć heretyków. Uskutecznienie powyższych zamiarów zupełnie się powiodło. Wstępujący w szeregi milicji przysięgali nie szczędzić trudów, a nawet w razie potrzeby mienie i życie poświęcić, by zamierzony cel osiągnąć. Chcąc uchylić trudności, które członkowie milicji mogliby mieć wśród najbliższej rodziny, św. Dominik kazał żonom tychże składać przyrzeczenie, że nietylko nie będą stawiać przeszkód ale nawet w miarę możności będą przychodzić z pomocą mężom w spełnianiu ich obowiązków. Stowarzyszeni przyjęli nazwę
Braci Milicji Jezusa Chrystusa. Święty Założyciel chciał im nadać pewien znak zewnętrzny wyróżniający ich wśród osób świeckich, oraz związać pewnemi specjalnemi zobowiązaniami. Ubiór niewiast i mężczyzn niezależnie od formy, miał być utrzymany w barwach Zakonu t.
j. białej i czarnej, jako symbolizujących niewinność i pokorę. W razie gdyby członkowie milicji nie mogli brać udziału we wspólnych modlitwach, zobowiązani byli do odmówienia pewnej liczby
Ojcze nasz i
Zdrowaś, któreby im zastąpiły godziny kanoniczne. Świadectwu temu trudno odmówić powagi i autorytetu; szczególnie zaś przekonywującem będzie ono dla każdego, kto zna sposób postępowania Bł. Rajmunda z Kapuy i jego skrupulatność w odniesieniu do prawdy historycznej
(Historja Generałów t. II. str. 232-243-244.)
4.
Świadectwo Innocentego III. — Ten wielki Papież wydał w Kościele pierwsze orzeczenie popierające III. Zakon dominikański. 28 czerwca 1210 r. w bulli swojej
Habuisse bajulos zatwierdza i poleca III. Zakon św. Dominika; równocześnie pisze do wielkiego przyjaciela św. Dominika hr. Szymona z Montfort zwanego „młotem przeciw heretykom" z wyrazami uznania z powodu jego wstąpienia do tego „Zakonu." Niewątpliwie nie może tu być mowa o I. Zakonie, ponieważ Szymon z Montfort był człowiekiem żonatym, ojcem rodziny i zwyciężając heretyków zginął chwalebnie na polu walki.
5.
Świadectwo pisarzy nie należących do Zakonu. — Tę samą prawdę historyczną stwierdzają pisarze i teologowie nie należący do Zakonu. Suarez (Wyd. z 1866 r. f. XII. str. 552) wymieniwszy dwa Zakony, jeden dla mężczyzn drugi dla kobiet, założone przez św. Dominika dodaje że „założył on jeszcze trzeci zakon dla obu płci, który mając wówczas za zadanie obronę dóbr Kościoła przed bezprawnymi zaborcami przyjął początkowo nazwę
Milicji Jezusa – Chrystusa, po uznaniu zaś prześladowań, zmienił nazwę na Zakon Pokuty albo III. Reguły."
III.
Stosunek III. Zakonu do Stolicy Apostolskiej.
Wymieniliśmy już powyżej Innocentego III. Chcielibyśmy jeszcze zatrzymać się chwilę nad omówieniem stosunków jakie od pierwszych początków łączyły III. Zakon ze Stolicą Apostolską. Od r. 1210 począwszy nie zabrakło nigdy III. Zakonowi błogosławieństwa papieskiego, które jedynie zapewnić może dziełu chrześcijańskiemu życie i płodny rozwój; przez bieg wieków aż do. chwili obecnej śledzić możemy wyraz tego błogosławieństwa w
Bullarjum papieskim, które wykazuje ponad trzydzieści przywileji nadanych Tercjarzom.
Pierwszym pomnikiem wśród nieprzerwanego szeregu chwalebnych świadectw jest omówiona już powyżej bulla Innocentego III.
Habuisse bajulos z czerwca 1219 r. Honorjusz III. wyraził swoje uznanie dla III. Zakonu w bullach
Praesentate nobis z 26 lipca 1220 r. i
Quum quidom z 2 czerwca 1221 r.
Bezpośrednio po wstąpieniu na stolicę Piotrową, Grzegorz IX. zatwierdził uroczyście aprobatą swego poprzednika bullą
Egrediens haereticorum (22 grudzień 1227) w Konstytucji
Detestante humani generis (30 marzec 1228).—18 maja 1235 r. ogłosił pięć różnych bulli mocą których: l. Braci i Siostry Milicji Jezusa Chrystusa otaczał swoją opieką,
Sacrosancta — 2. bł. Jordanowi z Saksonji bezpośredniemu następcy św. Dominika w rządzie Zakonu, polecał nauczać i kierować wyżej wymienionymi Braćmi i Siostrami,
Experimentis; 3. pozwalał im uczestniczyć w nabożeństwach w czasie powszechnego interdyktu
Devotionis vestrae 4. zabronił jakichkolwiek napaści na tych Braci i Siostry,
Quos pietate; wreszcie udzielił im odpustu
Est Angelis. 24 maja 1235 r. jako testament i spuściznę dla Milicji Jezusa Chrystusa, którą tak bardzo ukochał, pozostawił sławną bullę
Quae omnium zawierającą Regułę III. Zakonu i stwierdza, że jej zachowanie już oddawna jest w użyciu.
Grzegorz X. w swojej bulli
Nimis patenter 1275 r. poleca arcybiskupom i biskupom ochronę Braci zakonu Pokuty przed jakimikolwiek napaściami.
Honorjusz IV. w bulli z dn. 28 stycznia 1286 r.
Congruum existimantes, udziela Braciom i Siostrom Zakonu Pokuty św. Dominika przywileju słuchania Mszy św. w kościołach Braci Zakonu Kaznodziejskiego w czasach interdyktu.
Jan XXII. broni przed tymi, którzy ich utożsamiali z potępionymi Begwardami i Begwinkami, mówiąc w bulli swojej
Cum de mulieribus (l czerwca 1326 r.) że „ćwiczą się we wszystkich cnotach, wyróżniają się niezachwianym przywiązaniem do Kościoła św., prowadzą życie święte i nienaganne."
Urban VI. pisze 29 marca 1580 r. dla Sióstr Tercjarek w Siennie bullę, mocą której raz w życiu mogą otrzymać rozgrzeszenie od dowolnie obranego kapłana.
Bonifacy IX., który tak wiele zrobił dla Zakonu św. Dominika, wydając w czasie swego pontyfikatu 257 buli mających dobro jego na oku, potwierdził i rozszerzył przywileje już nadane w dwóch bullach
Humilibus et honestis (18 styczeń 1401) i
Sacrae religionis (17 kwiecień 1402).
Innocenty VIII. w swej bulli
Sedis Apostolicae z 26 stycznia 1405 r. zatwierdza Regułę III. Zakonu, ułożoną przez O. Munio de Zamora.
Marcin V. dn. 10 października 1426 r. usankcjonowuje ją ponownie w konstytucji
Provisionis nostrae.
Eugenjusz IV. uznał i zatwierdził tę samą Regułę 14 maja 1459 r. konstytucją
Provisionis l2 lutego 1445 r., 2.
Yirtutum 15 maja 1446, i 3.
nostrae i w trzech swoich listach l.
Humilibus Ea guae pro Christi 8 czerwca 1446, nadał członkom Trzeciego Zakonu nowe przywileje.
Następni papieże, okazując uznanie, jakie mieli dla III. Zakonu, nie ustawali w nadawaniu mu nowych przywileji lub odnawianiu dawnych. Podamy tutaj ich imiona oraz tytuły i daty bulli.
W piętnastym wieku: Mikołaj V.
Ea quae 17 czerwca 1447 r.;— Pius II.
Dum eramus 12 czerwca 1464 r.;— Sykstus IV.
Sacrosancta 5 października 1475 r.;— Aleksander VI.
Considerantes, 30 września 1495 r.
W szesnastym wieku; Juljan II.
Exponi nobis 17 lutego 1510 r.;— Leon X.
Dum intra 19 grudnia 1510 r.;
Nuper l marca 1518 r.; —Paweł III.
Exponi nobis 26 lipca 1542 r.;—św. Pius V.
Et si mendicantium 16 maja 1567 r.
W siedemnastym wieku: Urban VIII.
In plenitudinem 13 maja 1625 r.;—Klemens IX.
Alias propositis 10 grudnia 1667 r.
W osiemnastym wieku; Benedykt XIII.
Pretiosus 26 maja 1727 r.
W dobie współczesnej: Pius X., a przedewszystkiem Benedykt XV. Ten ostatni, będąc sam tercjarzem napisał dn. 6 czerwca 1919 r. do O. Ludwika Ferretti list, przytoczony w całości przez O. Generała w Jego liście wstępnym do Reguły. List ten powinien być nietylko przeczytanym, ale co więcej, powinien być przedmiotem rozważania i praktyki dla tych, którzy chcą III. Zakon poznać i żyć wedle jego ducha.
Czyż więc dziwić się nie mamy, że Reguła poleca Tercjarzom wielkie przywiązanie do Kościoła katolickiego i głęboką cześć dla Ojca św (Reg. 8 i 41).
IV.
Istota i cel III. Zakonu.
W rozdziale I. Reguły czytamy:
l.
Trzeci Zakon świecki Braci Kaznodzieji, czyli Zakon od pokuty św. Dominika, zwany także Milicją Jezusa Chrystusa, jest to zgromadzenie wiernych żyjących wśród świata, którzy stawszy się uczestnikami zakonnego i apostolskiego życia Zakonu Braci Kaznodzieji, według właściwej sobie Reguły przez Stolicę Apostolską potwierdzonej, dążą do chrześcijańskiej doskonałości pod kierownictwem tegoż Zakonu.
Suche na pozór zdanie, lecz ileż w nim treści.
I. Naprzód sama
nazwa. Trzy nazwy podaje reguła, a każda ma swoje zastosowanie. Po pierwsze nazywa się:
a) Trzeci Zakon świecki Braci Kaznodzieji. Czem Jest trzeci zakon wogóle, jużeśmy poprzednio rozważyli, pozostaje sama nazwa szczegółowa. Stara zakonna tradycja podaje, że kiedy św. Dominik w r. 1215 papieża Innocentego III. prosił o potwierdzenie założonego przez siebie zakonu, tenże przychylił się do jego prośby, a kiedy wedle zwyczaju rozpoczął dyktować pisarzowi swój list zatwierdzający zakon, kazał zrazu położyć tytuł: „Bratu Dominikowi i jego towarzyszom," lecz wkrótce zmienił zamiar a polecił położyć napis: „Bratu Dominikowi i razem z nim głoszącym słowo Boże," lecz i ten wydał mu się za niedostateczny do dokładnego określenia naszego zakonu; w końcu więc po chwili namysłu kazał rozpocząć bullę słowy: „Mistrzowi Dominikowi i braciom kaznodziejom." I tak odtąd nazywali się synowie św. Dominika, szczególniej kiedy Honorjusz III. uroczyście tę nazwę potwierdził bullą z dnia 26 stycznia roku 1217.
Że nazwy tej godnym okazał się zakon, świadczą po wieki postacie takich świętych, jak Wincentego Ferrerjusza, Ludwika Bertranda, a u nas św. Jacka, Birkowskiego i tylu innych.
Lecz inne wyłania się pytanie. W jakiż to sposób ma trzeci zakon udział w tej nazwie? Widzę dwie przyczyny. Po pierwsze, że jest ze swoim głównym zakonem ściśle związanym, jak konar z drzewem z którego wyrasta, którym po prostu żyje, bo z niego czerpie soki i siłę. A potem, że zadaniem jego to: czynne apostolstwo życia; świeckim jest on wprawdzie zakonem, to jest żyjącym wśród świata, lecz wedle słów Chrystusowych:
„nie są ze świata" (św. Jan XVII. 14.) bo żyć mają duchem Chrystusowym.
Druga nazwa to:
Zakon od pokuty. Pierwszy raz znajdujemy tę nazwę w bulli Honorjusza IV. z 28 stycznia 1286 r. Bł. Rajmund z Kapuy w swoim życiorysie św. Katarzyny ze Sienny opowiada, że kiedy pierwotnie założone bractwo Milicji Chrystusowej (o którem zaraz mówić będziemy) przestało być potrzebnem jako orężna obrona Kościoła przeciw wrogom — potrzebniejszym okazał się duch jego jako obrona moralna społeczeństwa przeciw zgniliźnie, jaka wskutek herezji zakaziła dusze. I wówczas to, do niewiast, modlących się o powodzenie oręża mężów, dołączają się i sami mężowie, przyjmując nietylko odzienie ale i ducha pokuty. Że nie było to bez wpływu już rozgałęzionego trzeciego zakonu św. Franciszka zdaje się nam być pewną rzeczą, bo zatem przemawia miłość łącząca obu św. Patrjarchów, jak również i cel jaki obaj mieli przed sobą, a tym było odnowienie ducha chrześcijańskiego.
c) Milicja Jezusa Chrystusa. Ta trzecia nazwa historycznie najdawniejsza. Przedtem miała dosłowne swoje znaczenie. Rycerze ci, jakich św. Dominik wespół z Fulkonem, arcybiskupem Tuluzy, powołuje do życia, nosili szaty na wzór duchownych z naszytym krzyżem, jako odznaka ich powołania, bronienia mieczem Kościoła i jego sług.
Obszernie o tem mówi Bł. Rajmund z Kapuy, mistrz a zarazem dziejopis św. Katarzyny ze Sienny, (w rozdz. 8 jej życia). Dziś bezwątpienia nazwa ta ma znaczenie duchowne. Bo jeżeli słusznie Pismo św. mówi:
Bojowaniem jest żywot człowieczy (Job. VII. l), to żywot dążącego do doskonałości tem więcej jest walką, szczególnie zaś w dzisiejszych czasach. Walka to może nieraz trudniejsza aniżeli orężna, wymaga bowiem nie chwilowych tylko wysiłków, ale ciągłej czujności i ciągłej ofiary. Dla nas szczególnie, dla Polaków, co tak skłonni jesteśmy do słomianego ognia, przedstawia ta ustawiczna walka szczególniejsze trudności.
II. Istota III. Zakonu.
l. III. Zakon św. Dominika nie jest zwyczajnem bractwem czy pobożnem zrzeszeniem. Chcielibyśmy duży nacisk położyć na tę radosną pewność. Tworzy on rzeczywiście i kanonicznie jedną całość z wielką rodziną dominikańską, bo jest jej cząstką nierozdzielną i istotnym składnikiem.
Stworzeniem III. Zakonu, mówi O. Lacordaire Dominik wprowadził życie zakonne aż do wnętrza ogniska rodzinnego. Osobom żyjącym na świecie dał środki do życia nawet tam życiem zakonnem, a więc życiem doskonałych chrześcijan, życiem świątobliwem, dalekiem od zepsutych zasad świata, wśród ciągłego ćwiczenia się w pobożności i w cnotach odpowiednich ich stanowi.
Widzi się to jasno czytając Regułę w której zawsze III. Zakon jest nazwany, „Zakonem". Ktokolwiek bowiem chce zostać Terćjarzem, musi przedewszystkiem tak jak we wszystkich Zakonach przebyć postulat a następnie nowicjat. Po tym okresie próby zostaje przyjętym ostatecznie do III. Zakonu przez złożenie profesji, która jest uroczystem przyrzeczeniem przywiązania i wierności aż do śmierci Regule i statutom III. Zakonu Braci i Sióstr Pokuty św. Dominika (Reg. 25). Przed tym aktem Tercjarz był wolny jak każdy nowicjusz zakonny; po złożeniu profesji nie może bez słusznego powodu wystąpić z Zakonu i powrócić do życia świeckiego (Reg. 27) ani też wstąpić do innego III. Zakonu (Reg. 27). Istnieje więc bardzo wybitne podobieństwo między Terćjarzem, który złożył śluby, a zakonnikiem I. Zakonu.
Jak zakonnik I. Zakonu, który po profesji jest rzeczywistym członkiem rodziny dominikańskiej, tak i Tercjarz staje się prawdziwym synem św. Dominika. W myśl swej profesji Dominikanin ma obowiązek codziennie dążyć do osiągnięcia doskonałości, a dwoma najskuteczniejszymi środkami pomocniczymi w tej pracy będą mu Reguła i śluby; Tercjarz wprawdzie ślubów nie składa ale wieczystem przyrzeczeniem przyjmuje na siebie zobowiązanie służenia Jezusowi Chrystusowi i pracy nad własnem uświęceniem (Reg. 2). W osiągnięciu tego podwójnego celu przyjdzie mu z pomocą Reguła, która go wprowadza i utrzymuje w rodzaju życia tak doskonałym jak tylko na to pozwolą liczne troski związane z jego życiem wśród świata (Reg. 3).
Śluby złożone przy profesji przyczyniają nowych zasług każdej czynności zakonnej Dominikanina; uroczyste przyrzeczenia profesji zwiększają w oczach Boga nadprzyrodzoną wartość dobrych uczynków Tercjarza.
Po profesji Dominikanin, który stał się zakonnikiem, obowiązany jest do codziennego odmawiania św. oficium; Tercjarz, który przez profesję stał się synem św. Dominika odmawia też swoje oficium i on jest niejako przedstawicielem Kościoła w tej uroczystej modlitwie.
Do dowodów zaczerpniętych z Reguły dodajmy jeszcze zdanie Papieży, którzy III. Zakon nazywają
Zakonem; Regułę
specjalną formą regularnego życia, formą życia zakonnego; Tercjarzy Braćmi i Siostrami Zakonu św. Dominika.
Potępiają oni używanie nazwy
III. Zakonu w odniesieniu do zrzeszeń ludzi złączonych z Kongregacjami zakonnemi o ślubach prostych; chcą zaś aby prawo tworzenia III. Zakonu i Bractw przysługiwało jedynie Zakonom o ślubach uroczystych posiadającym już oba pierwsze Zakony (29 marca 1875 r.—12 maja 1890 r.). Regułę, przez nich zatwierdzoną, uważają za tak przystosowaną do potrzeb Kościoła i pragnień dusz, że stawiają ją jako wzór innym III. Zakonom. OO. Augustjanie, Karmelici i Serwici mogli zakładać III. Zakony ale jedynie pod warunkiem wzorowania ich na III. Zakonie św. Dominika i przyjęcia jego Reguły z wprowadzeniem jedynie zmiany nazwy.
Niechże to będzie dla was Tercjarze św. Dominika źródłem radości i zdania sobie sprawy z waszej godności: żyjąc bowiem wśród rodzin waszych, • należycie rzeczywiście i kanonicznie do wielkiej rodziny zakonnej założonej już przed siedmiu wiekami przez Świętego.
2. Szczegółową cechą odróżniającą nasz III. Zakon od innych stanowi duch apostolski głównego Zakonu, jaki ma ożywiać i III. Zakon, być wyraźnem znamieniem Jego reguły i celem, do którego osiągnięcia zdąża cały zarząd zakonu.
Musi to być jednakże dobrze zrozumianem. Dalecy jesteśmy od tego, aby przyznawać sobie jakby jakiś rodzaj monopolu na apostolstwo w Kościele. Śmieszną naprawdę byłoby to rzeczą twierdzić, że duch apostolski w Kościele dopiero od założenia naszego Zakonu zaczął się, albo w nim przebywał. A jednak ta nazwa
Zakon apostolski św. Dominika nie od nas wyszła— przez Stolicę św. nadaną była, tradycją wieków przechowana, modlitwami Kościoła uświęcona, nam jako święte dziedzictwo dziś przekazana a jako wzór w postępowaniu wskazana.
Tłumaczy to historja powstania Zakonu. Bo do w. XIII. choć były w Kościele zakony, choć nieraz spełniały dzieła apostolskie, któż bowiem mógłby nawet myśleć o pominięciu zasług takiego św. Bonifacego w Niemczech, św. Augustyna w Anglji i tylu innych, to przecież zakonu o powołaniu wybitnie apostolskiem nie było. Ani reguła św. Bazylego na wschodzie, ani św. Benedykta na zachodzie nie mówią o tem. Nawet samo kaznodziejstwo było przez długie wieki przywilejem biskupów. Pierwszym więc zakonem, co dzieło apostolstwa wziął sobie za zadanie, był Zakon św. Dominika. Hasłem Jego to prawda, zadaniem „contemplata aliis tradere" t.j. w modlitwie rozważoną prawdę podawać innym.
III. Cel:
2. Celem trzeciego Zakonu jest uświęcenie własne czyli dążenie do doskonalszego życia chrześcijańskiego, staranie się zarazem o zbawienie dusz w sposób odpowiedni stanowi ludzi żyjących wśród świata.
Na pierwszy rzut oka widzimy w tych słowach dwie rzeczy: dążenie do wyższej doskonałości i praca nad zbawieniem dusz. Czy jednak te dwa cele są związane ze sobą czyli też rozbieżne? Czy praca nad sobą da się pogodzić z pracą nad innymi? jeżeli rzecz tę dobrze rozważymy, to obaczymy, że w tem właśnie połączeniu leży istota trzeciego zakonu dominikańskiego i w niem różni się on od innych trzecich zakonów.
Co się tyczy dążenia do wyższej doskonałości, to jużeśmy to objaśnili mówiąc o trzecich zakonach w ogóle. Przewyższają one inne bractwa i w tem, że nie służą tylko do uświetnienia n. p. nabożeństw w Kościele lub rozszerzenia pobożności w pewnym wytkniętym kierunku, lecz ogarniają całe życie chrześcijańskie, całą doskonałość duszy, są bowiem jak zakony stanem dążenia do doskonałości. Lecz tutaj polega cała trudność na tem, w jaki sposób praca dla drugich może się łączyć z uświęceniem siebie. Duch św. Dominika daje na to następującą odpowiedź: uczyć innych to dzieło wynikające z posiadanej już doskonałości, z pełni ducha modlitwy pochodzące.
Czyli innemi słowy: Dusza doskonała dąży do Boga, ale miłość jej, co jest „związką doskonałości" (do Kolos. III. 14) nie jest samolubną, więc obejmując i dusze bliźnich chce i w nich widzieć miłość podobną, jaką sama posiada. I dla tego to pragnie wszystkich do Boga doprowadzić, wszystkich z Nim zjednoczyć. Stąd usilnie pracuje dla dobra drugich a przez to i sama się coraz to więcej uświęca, bo powiększa miłość Boga i w sobie. Miłość bowiem rośnie przez każdy czyn, którego ona jest źródłem i pobudką.
Z tego rozważania wynika, jak biednemi są te dusze, co chciałyby się tylko w swojej doskonałości zasklepić a nie dbać o innych. Takie nie mają prawdziwego ducha.
Dodajmy jeszcze i to, że św. Tomasz, ten nasz wódz najmilszy, wyraźnie uczy, że nawet wśród zakonów ten jest doskonalszy, który nie zadawalnia się tylko osobistą doskonałością ale stara innym przez wpoić ducha Chrystusowego. Przewyższa taki zakon inne, powołane do uczynków miłosierdzia względem ciała, bo ważniejszymi są dobrodziejstwa wyświadczone duszy.
Lecz czyni tu prawo Kościoła św. pewne zastrzeżenie którego ominąć nie podobna. Oto mówiąc o apostolstwie tercjarzy dodaje zaraz: „w sposób odpowiedni stanowi ludzi żyjących wśród świata.”
Nigdy Kościół św. nie odstępuje od granic naznaczonych przez Boskiego swojego Założyciela. Różnica między Kościołem nauczającym a słuchającym musi być zawsze zachowaną. Do pierwszego zawsze należą jego słowa: „Idąc nauczajcie !” (Mat. 28, 19), podczas gdy drudzy, to jest słuchajacy, mają wierzyć w to, co pierwszy naucza i wypełniać co nakazuje.
Jeżeli więc Kościół powołuje III. Zakon do apostolstwo nawet, to jednak ograniczenie być musi. Publiczne nauczanie wiernych w kościele zawsze musi być wzbronione świeckim i niema chyba katolika, któryby tego nie rozumiał. Wielkie już ustępstwo uczynił Kościół, jeśli tam gdzie tego potrzeba, zezwala na nauczanie w szkole (choć zawsze pod kierownictwem duszpasterza), innych dalej idących ustępstw nie czyni, bo uczynić nie może. Nowy prąd, jaki niestety dziś tu i ówdzie daje się wyczuć pod wpływem rozmaitych sekt amerykańskich, nigdy nie uzyska potwierdzenia Kościoła, dla dobra samychźe wiernych. Cóż dopiero, jak nieraz się zdarza, że jakaś niewiasta chce w nauczaniu kościelnem brać udział, na wzór feministek zachodnich, dla nich ma zawsze Kościół słowa św. Pawła: „Niewiasty niech milczą w Kościołach: albowiem nie dopuszcza się im mówić". (I. do Kor. XIV 34).
Mimo jednak to ograniczenie ileż pozostaje jeszcze do spełnienia dzieł apostolstwa modlitwy, przykładu, czynu. Ale o tem szerzej na innem miejscu.
IV Środki:
„Środki zaś do osiągnięcia tego celu oprócz przykazań wspólnych (wszystkim wiernym) i obowiązków stanu, są następujące: zachowanie niniejszej reguły, ciągła modlitwa i o ile to może być liturgiczna, przystępowanie do pokuty św.. dzieło apostolstwa wiary i Kościoła oraz miłosierdzie, według możności własnego stanu".
Ustęp ten reguły ma wykład w samejże regule, jest on streszczeniem tego, o czem dokładnie pouczą następne rozdziały od VI do XIII. włącznie. Nie potrzeba więc tutaj omawiać obszernie rzeczy, które i tak szczegółowo rozważane będą. Dwie jednak myśli narzucają się same, aby ich nie pominąć.
Pierwsze to, że i tutaj reguła zaznacza dobitnie, że podstawą doskonałości, do jakiej wiedzie członków swoich III. Zakon, będzie przecież zawsze zachowanie przykazań i obowiązków stanu i że bez tej podstawy nie można nawet myśleć o osiągnięciu jakiego wyższego stopnia doskonałości. Tę zasadę trzeba koniecznie w pamięci zachować i w praktyce życia zastosować.
Powtóre wszystkie te uczynki muszą być zgodne ze stanem i stanowiskiem społecznem członka zakonu. Tak, jak i na świecie śmiesznym byłby żołnierz, gdyby podejmował się pracy żałobnika pogrzebowego, jak opacznie wygląda niewiasta poważnego wieku, kiedy udaje młodziutką panienkę; tak i tutaj, obowiązki społeczne muszą być brane pod uwagę, aby nie dawać podstawy do zarzutów, jakie nieraz spotykają III. Zakon, iż prowadzi do dziwactw a zamiast zachować naturalną prostotę chrześcijańskiego obejścia się z ludźmi, wytwarza typy zbytnio przeczulone, nerwowe, niezdatne do pożycia z bliźniemi. — Jest prawdziwie złota książka o tym przedmiocie pisząca, podająca rady osobom ze sfer wykształceńszych, a jest nią „Filotea" św. Franciszka Salezego. Święty ten naprawdę wskazuje tutaj tak trudną do znalezienia złotą pośrednią drogę. Są i inne dziełka podobnej treści, lecz nie mają tej słodyczy, jaka cechuje dzieło tego wielkiego Świętego.
V.
O Stowarzyszeniach III. Zakonu.
Reguła III. Zakonu w rozdziale pierwszym po omówieniu natury, celu i środków III. Zakonu, mówi w następnych punktach tegoż rozdziału o stowarzyszeniach III. Zakonu:
4. „Zrzeszenia, na jakie dzieli się trzeci Zakon, nazywają się bractwami, albo stowarzyszeniami (sodalicjami). Może jednak ktoś być przyjętym do trzeciego Zakonu i dla szczególnej przyczyny, mimo iż do jakiegoś związku nie należy."
Przepis ten reguły rozstrzyga wiele dawniej istniejących wątpliwości prawnych. I tak: Trzecie Zakony zatrzymujące obok reguły osobne swoje ustawy, życie wspólne i habit zakonny, już nie liczą się do trzecich Zakonów wśród świata, lecz w całości podpadają pod przepisy prawa kościelnego co do Zakonów jako t.zw. kongregacje zakonne. Tym samym przepisom są poddane t.zw. „skrytki" w dawnym zaborze rosyjskim, ponieważ pominąwszy publiczne noszenie habitu zakonnego, we wszystkiem innem równają się zakonom.
Pozostają więc obecnie tylko dwa sposoby:
l. Należenie do jakiegoś zrzeszenia.
2. Członkowie poza wszelkiem zrzeszeniem. Że ten drugi sposób będzie zawsze tylko wyjątkiem i to mniej doskonałym sposobem należenia do tercjarstwa, jest rzeczą zupełnie jasną i wypływa z samychże słów reguły, która mówi o nim jako o wyjątku „dla szczególnych tylko przyczyn" dopuszczalnym.
Zastanówmy się nad pierwszym. Reguła nazywa sposób zrzeszenia się bractwem albo sodalicją, oba te wyrazy w języku łacińskim dobre, w naszym języku mogą dać powód do nieporozumień, bo przez bractwo rozumiemy zwykle to, co nazywa prawo kanoniczne
„confraternitas" (w regule jest wyraz ogólniejszy
„fraternitas") a przez sodalicje u nas oznacza się głównie sodalicje marjańskie. Także słowo „kółko tercjarskie" mogłoby być zrozumianem w znaczeniu kółek różańcowych, a przecież tercjarstwo jest w istocie swojej stanem stałym osób dążących do doskonałości, i to zobowiązujących się do tego profesją, t.j. uroczystem przyrzeczeniem wobec Kościoła, w czem przewyższają wszelkie bractwa. Sądziłbym więc, że najlepiej będzie pozostać przy nazwie zgromadzenie tercjarskie.
Czemże więc ono będzie? O. Sfein, Żak. Br. Mn. podaje dobre określenie, które i do naszego tercjarstwa możemy zastosować.
„Zrzeszenie tercjarzy prawnie według reguły zaprowadzone a tworzące jedno ciało moralne jednolite w sobie."
Zrzeszenie, podpada bowiem orzeczeniom prawa kościelnego, szczególnie przepisy dającego co do trzecich zakonów, wyróżniając je dokładnie od bractw i innych luźniej jeszcze z sobą związanych stowarzyszeń.
„Według reguły” nie obierają sobie bowiem dowolnego celu, lecz mają go już z góry podany, jak i środki według ducha zakonu, do którego należą.
„Prawnie zaprowadzone" jak tego wymaga prawo Kościoła (kan. 99–101). Kościół bowiem, to mistyczne ciało Jezusa Chrystusa, dziwnie jednolite w sobie, związane wewnętrzną mocą Swojego Założyciela, ma to do siebie, że udziela tej siły i innym organizmom w swoim łonie, w większej lub mniejszej ilości.
I jak w każdem organicznem ciele, mamy większą lub mniejszą spoistość, tak podobnie i w Kościele. Najwięcej zorganizowanem jest życie ściśle zakonne, dalej życie hierarchji kościelnej, o ile chodzi o rządy Kościołem, potem już życie trzecich zakonów. Są one w całem tego słowa znaczeniu osobami prawno-kolegjalnemi, obdarzone swoim wewnętrznym rządem, rozumie się, w ścisłej jedności z Kościołem. I na tem polega jednolitość jego wewnętrzna.
Ma być, i w rzeczy samej jest, zgromadzenie tercjarskie odbiciem życia zakonnego, razem ze swoimi przełożonymi, urzędnikami, oraz radą przyboczną przełożonych, tworzy jedną rodzinę duchowną, nazewnątrz przez przełożonych reprezentowaną nawewnątrz zaś przez nichże rządzoną pod głównym jednakże zarządem i kierownictwem pierwszego zakonu. Jak daleko to kierownictwo sięga, omówimy w trzeciej części reguły, gdzie podamy całą organizację.
Co do drugiego sposobu należenia, nie ulega wobec wyraźnych słów najmniejszej wątpliwości, że jest on dopuszczalnym.
Czy jest on jednak korzystnem? Jeżeli chodzi o zasadę, odpowiadamy śmiało, że nie. Pozbawia się naprzód taki członek wielu pomocy, jakie płyną ze wspólnych ćwiczeń trzeciego zakonu; nie odpowiada duchowi reguły, która przepisuje zebrania miesięczne, wspólne obchodzenie uroczystości; pozbawia również tych łask duchownych, jakie związane są ze wspólnemi zebraniami, że tylko wymienię absolucję generalnych podczas zebrań miesięcznych (w dnie uroczyste może takowej udzielić spowiednik) oraz odpustu błogosławieństwa papieskiego, jakiego udziela się tylko tercjarzom razem zebranym. Nie należy również do wspólnych dzieł pobożności i miłosierdzia, nie może ani wybierać urzędników tercjarstwa, ani być na jakiś urząd wybranym.
Lecz może to być wskazanem i dopuszczalnem dla różnych przyczyn, gdyż tam, gdzie nie można korzystać z dóbr duchownych w całej pełni, zawsze lepszą rzeczą będzie mieć udział choćby w ich części, aniżeli stać zupełnie na uboczu.
Jakież to mogą być przyczyny?
Po pierwsze, jeżeli w miejscu, gdzie ktoś przebywa, niema zupełnie zgromadzenia, bądź to dla braku członków bądź dlatego, że niema prawnie ustanowionego dyrektora, gdzie bowiem jest choćby trzech członków, zgromadzenie ze swojemi prawami i przywilejami już może istnieć. Także samotne osoby mogą z wielką korzyścią dla duszy należeć do tercjarstwa.
W tem samem położeniu są i te osoby, które ze względów przeniesienia lub zmiany miejsca pobytu, choć dawniej należały do jakiegoś zgromadzenia, nie mogą z niem utrzymywać nadal stosunków; te jednak osoby, skoro tylko wrócą do dawnego miejsca, zaraz odzyskują dawne prawa, jak również, jeżeli w nowem miejscu ich pobytu istnieje zgromadzenie, do niego przyłączyć się mogą.
Drugą przyczyną mogą być stosunki rodzinne lub urzędowe danej osoby. Nieraz rodzice dziecku, jedno z małżonków, nie chcą zezwolić albo w ogóle na należenie do tercjarstwa albo przynajmniej na publiczne branie udziału we wspólnych nabożeństwach lub praktykach — w tym wypadku mogą należeć potajemnie — a z łask, n. p. absolucji, korzystać będąc obecni w kościele, nie przyłączając się jednak do grona członków. Czasem też urząd danej osoby nie pozwala na to, lub i inna przyczyna od nich niezależna.
Ostatnim powodem może być usposobienie danej osoby, która nie nadaje się do pożycia wspólnego z innemi, same jednak w sobie są dobre. To samo może być poradzonem i tym, którzy mimo chęci do należenia, nie mogą jednak uzyskać przyjęcia ze strony zgromadzenia, nieraz dla fałszywej o nich opinji, nieraz (jak to często bywa) najniesłuszniejszej.
Te przyczyny muszą być zawsze przez przyjmującego dyrektora zbadane.
Jedna tylko przyczyna wykluczoną być musi, to jest wzgląd ludzki i wstyd przyznania się publicznego do miłości Chrystusa Pana.
5. Stowarzyszenia tercjarskie nie mogą być ważnie zakładane bez zezwolenia Ordynariusza i o ile to być może mają być oddzielne dla mężczyzn i dla niewiast.
W tym ustępie reguły niema na pozór wzmianki o tem, kto właściwie może zakładać stowarzynia tercjarskie. Lecz niema i potrzeby tego, rzecz bowiem jest sama z siebie zupełnie zrozumiałą. Trzecie zakony są bowiem tak ściśle związane z zakonem głównym, do którego należą, że nawet myśleć nie można aby ktokolwiek inny mógł je zakładać. Prawo kościelne jasno to wyraża; raz w sposób prawa przeczącego, zakazuje bowiem, aby jakikolwiek zakon, oprócz mających na to przywilej apostolski, przyłączał do siebie jakiś trzeci zakon, (Kan. 703) następnie przyznaje prawo przyjmowania i zakładania stowarzyszeń przełożonym dotyczącego zakonu (Kan. 704).
Ponieważ jednak, mimo że zakon główny wyjętym jest z pod władzy biskupa diecezjalnego, wierni wstępujący w szeregi III. Zakonu należą do swojego biskupa, zarządziła św. Stolica Apost. raz na zawsze, aby żadne stowarzyszenie tercjarskie nie mogło być założonem bez uprzedniego zezwolenia Ordynarjusza, t. j. biskupa diecezjalnego, w krajach gdzie hierarchja kościelna jest ustaloną, a w krajach misyjnych t.zw. wikarjusza apostolskiego. Pozwolenie to musi być danem pisemnie i być przechowywanym w archiwum III. Zakonu. Jest ono tak dalece potrzebne, że bez niego wszelkie zaprowadzenie tercjarstwa będzie
nieważnem.
Prawo to jednak nie działa wstecz i z tego powodu stowarzyszenia tercjarskie już istniejące, kiedy nowe prawo kościelne obowiązywać zaczęło (d. 19 maja 1918 r.), chociażby nie miały tego zezwolenia istnieją nadal prawnie, byleby tylko przez właściwą władzę zakonną założonemi zostały. To n. p. dotyczy wszelkich tercjarstw istniejących przy kościołach podominikańskich.
Z obecnego prawa kościelnego wypływa:
l.
Zakładać tercjarstwo mają prawo:
a. Generał Zak Kazn. na całym świecie. Z prawa tego jednak nie robi zwykle użytku na terytorjach prowincyj swego zakonu.
b. Każdorazowy Prowincjał zakonu w obrębie swojej prowincji (lub przełożony Kongregacji zakonnej gdzie niema jeszcze prowincji).
c. Władzę tę mogą jednak wykonywać przez kapłanów przez siebie delegowanych, i to zakonnych lub nawet świeckich.
2.
Dać pozwolenie na założenie mogą:
a. Ojciec św. na całym świecie.
b. Biskup diecezjalny w obrębie swojej diecezji, w krajach zaś misyjnych wikarjusz apostolski. Nie może dać pozwolenia wikarjusz kapitulamy, t.j. kapłan rządzący diecezją osieroconą przez śmierć biskupa, tak samo i wikarjusz generalny biskupa, na mocy zwyczajnej swojej władzy (Kań. 686, § 4).
3. Do
zaprowadzenia tercjarstwa wystarczy na początku niewielka ilość członków, wystarczy nawet trzech, (Kań. 100, § 2) mimo to, że z początku będą to jeszcze osoby odprawiające nowicjat, będą oni bowiem prawdziwymi członkami, podległymi swoim przełożonym, w jedną rodzinę zakonną związanymi. Konieczną jest jednak rzeczą, aby w takim razie wyznaczył dyrektor wśród nich najważniejsze przynajmniej urzędy.
4. Niekonieczną jest również rzeczą, aby zgromadzenie takie do jakiegoś kościoła lub publicznej kaplicy było przywiązane, wystarczy jakieś miejsce oznaczone na zebrania, chociaż z drugiej strony, chyba nie może być wątpliwości, że przywiązanie do pewnego kościoła, zwłaszcza dotyczącego zakonu, jest pożądanem, by już sam udział w nabożeństwach, zgromadzania się w miejscu św. a zwłaszcza bliskość ołtarza gdzie przebywa Utajony Jezus, wszystko to i ducha podnosi i pomaga do uświątobliwienia.
5. Nie obowiązuje również tercjarstw i prawo, że w jednem miejscu nie może ich być kilka— a istniejące muszą być w pewnem oddaleniu od siebie, jak to ma miejsce u bractw (Kań. 711, § l); mogą być rozmaite zrzeszenia według narodowości, wieku, stanu i wykształcenia. Już sama reguła dopuszcza na trzy podziały: mężczyzn, niewiast i jak zobaczymy kapłanów. W razie jednak takich podziałów dobrze będzie zebrać z przedstawicieli pojedynczych grup wspólną radę miejscową; ułatwi to bowiem jednolitość pracy na zewnątrz.
6. Co do
sposobu założenia to dwojaka pozostaje droga, według Kan. 24 prawa kościelnego:
a. Przez publiczny dokument dotyczącej władzy, a więc O. Generała lub Prowincjała zakonu z zaznaczeniem uprzedniego pozwolenia Ordynarjusza; oraz zamianowaniem dyrektora nowej tercjarskiej rodziny.
b. Przez publiczne ogłoszenie wobec przynajmniej 2 świadków; które może się odbyć uroczyście w kościele połączone z obłóczynami nowych członków. W tym jednak wypadku należy sporządzić dokument zaświadczający o odbytym zaprowadzeniu, podpisany przez zaprowadzającego, nowoustanowionego dyrektora oraz świadków. Akt taki należy przechować w archiwum lub najlepiej sporządzić takowy w księdze członków na pierwszej karcie. Ten drugi sposób wydaje się praktyczniejszy i więcej odpowiedni, bo i tak, dekret zaprowadzający tercjarstwo w danej miejscowości musi być i otrzymanym i publicznie ogłoszonym,
7. Co do
przeniesienia z jednego miejsca na inne, to wymaganem jest: pozwolenie władzy zakonnej; zgoda Ordynarjusza; uchwała na to większej części braci, podobnie jak to ma miejsce w ustawach kościelnych dla bractw. Zaznaczyć jednak musimy, że może to być tylko tam dopuszczalne, gdzie niema kościoła zakonu naszego, gdzie bowiem istnieje klasztor zakonu św. Dominika nietylko że tercjarstwo przeniesionym być nie może, ale nawet istnieć oddzielnie, z natury bowiem swojej związanem jest ze swoim zakonem. Tak samo, jeśliby w miejscu gdzie istnieje tercjarstwo, klasztor dominikański założonym został, tercjarstwo odrazu całe, razem ze swoją własnością przechodzi do swojego rodzinnego zakonu.
8.
Zniesienie tercjarstwa może nastąpić z dwóch przyczyn:
a. Dla braku członków, i do tego trzeba przeciągu 100 lat, dopóki bowiem chociaż jeden członek żyje, stowarzyszenie uznaje się jako istniejące (Kań. 102), i dopóki od śmierci tego członka nie upłynie sto lat, zawsze bez nowego zaprowadzenia może być wznowionym przez przyjęcie nowych członków.
b. Przez rozwiązanie dokonane od właściwej władzy a więc albo przez władzę zakonną — albo dla bardzo ważnych przyczyn przez Ordynariusza miejscowego, w tym jednak wypadku zawsze jest wolną droga odniesienia się do Stolicy Apostolskiej o ostateczne rozstrzygnięcie.
VI.
Korzyści III. Zakonu:
1. Tworzy rodzinę duchową. Główną i najważniejszą korzyścią, około której grupują się wszystkie inne będące jej koniecznem następstwem, jest wejście Tercjarza do rodziny duchowej, która go przyjmuje z otwartemi ramionami. Od dnia profesji uważany on jest za jej członka, uczestniczy więc w jej życiu duchownem i apostolskiem. W świecie chrześcijańskim już nie jest osamotniony, zdany tylko na własne siły: umocniony przeciw własnym słabościom, broniony przed niebezpieczeństwami osamotnienia, znalazł rodzinę i to nie byle jąką !
a Niezliczoną — „Gdyby każdemu świętemu Zakonu Kaznodziejskiego, — mówił Benedykt XIII. — chciano przeznaczyć dzień poświęcony czci jego, trzebaby stworzyć nowy kalendarz. Pytającemu o liczbę męczenników z Zakonu św. Dominika, Papież Klemens X. odpowiedział: „Zlicz, Jeżeli zdołasz, gwiazdy na niebie."
b Sławną—Na liście naszych Tercjarzy znajdziemy przedstawicieli wszystkich panujących w Europie. Widzimy przyodzianych w habit Trzeciego Zakonu kilku papieży, wielu kardynałów, arcybiskupów i biskupów, niezliczoną liczbę świątobliwych kapłanów.
Jakżesz Jednak tę chwałę u ludzi przewyższa chwała Trzeciego Zakonu u Boga! Czyż nie wysłał on do nieba licznych zastępów apostołów, męczenników, wyznawców, uczonych, dziewic i małżonek?
c Bogatą— Któż bowiem zdoła kiedykolwiek ocenić wartość przeogromną tych dóbr duchowych, nagromadzonych przez Zakon w czasie siedemsetniego istnienia: każde pokolenie przynosi swoją daninę i powiększa nią skarb zebrany pracą pokoleń poprzednich.
2. Daje uczestnictwo w specjalnem życiu rodzinnem.— Każda rodzina na ziemi ma odróżniające ją od innych, jej właściwe życie, którem przeniknięte są jej dzieci. Podobnie i każdy Zakon. Z serca Marji, tej Wszechmocnej Matki Trzeciego Zakonu św. Dominika, Matki tego pełnego chwały Zakonodawcy, naszych Świętych, naszych Błogosławionych, naszych męczenników i wszystkich wybranych — spływa do duszy Tercjarza dominikańskiego życie szczególne.
To życie rodzinne jest dla Tercjarza ostoją na każdym kroku: ono go wspiera, ochrania, umacnia wśród doświadczeń, trudności i pokus; przynagla go do czynu, ale do czynu nie byle jakiego — do czynu dominikańskiego, bo właśnie duch tej rodziny zakonnej udzielony—Tercjarz modli się, cierpi, działa i uświęca się na modłę dominikańską, mocą specjalnej zasady życiowej, która nim kieruje.
3. Użycza bogactw skarbca duchowego.— Tercjarz staje się współwłaścicielem majątku rodzinnego Trzeciego Zakonu, składającego się z zasług zebranych przez synów św. Dominika siedmiowiekową praktyką cnót. W dniu profesji we Francji słyszy Tercjarz w tej uroczystej dla siebie chwili te radosne słowa: „Przyjmij drogi Bracie udział w zasługach tych, którzy żyli w naszym Zakonie w bojaźni Pana; przelewamy na ciebie zasługi wszelkich naszych dobrych uczynków gdziekolwiek i przez kogokolwiek one spełnione zostały. Niechże w ten sposób korzyść ci przyniosą ofiary złożone przez wszystkich naszych kapłanów, modlitwy wszystkich naszych braci, którzy dniem i nocą chwałę Bogu śpiewają, modlitwy tych, którzy ze słowem Bożem i Jego Ewangelją idą nietylko do wiernych chrześcijan ale i do heretyków i pogan, ich trudy, ich pielgrzymki i podróże. Niechże ci korzyść przyniosą cierpienia młodych, śluby dziewic, łzy pokutujących grzeszników, prace naszych braci świeckich. Niechże wreszcie czuwania, modlitwy, posty, biczowania i umartwienia wszelkie zakonników wydadzą w tobie podobne owoce pokuty, podobną gorliwą miłość bliźniego i niemniej gorącą miłość Boga.” Gdziekolwiek Tercjarz wzrok swój skieruje ku ziemi czy ku niebu, zewsząd otaczają go i niejako przenikają nieprzeliczone zasługi i z nich płynące szczególne łaski. Jakżeż nam łatwo przy ich pomocy osiągnąć zbawienie i ze wzmożoną gorliwością pracować nad swem uświęceniem! Ileż w myśli o tem pociechy i zachęty zaczerpnąć można! To też dla Tercjarzy, którzy nią żyją, staje się przemożnym bodźcem, pobudzającym skutecznie do ciągłego ćwiczenia się w cnotach i postępu w coraz doskonalszem życiu duchownem wśród świata. Trzeci Zakon w tyle pozostać nie chciał; mając udział w zasługach, chciał go mieć i w trudach i jak dwa pierwsze Zakony, chciał wysiłkiem swoim przydać blasku gwieździe dominikańskiej, śląc do nieba liczne zastępy świętych dziewic, męczenników i wyznawców, tych bohaterów miłości Bożej i Jego prawdy.
Do pracy zatem i to pracy wytrwałej Tercjarze ofiarni stawajcie, gdyż stopień uczestnictwa w zasługach Zakonu uzależniony jest od waszej wierności Regule!
4. Pomoc jaką daje Reguła. — Trzeci Zakon ma Regułę, przekazaną początkowo ustnie przez św. Dominika jego dzieciom duchownym, następnie uznaną i zatwierdzoną przez papieży: Innocentego VII. i Eugenjusza IV.
Niechże więc Tercjarz.z radością przyjmie tę Regułę a wiernie ją zachowując, znajdzie w niej źródło potężnej pomocy. Czyż nie widzimy bowiem jak chrześcijanin, bez jakiejś reguły życia żyjący wśród świata, staje się pastwą jego kaprysów, porwany niejako w wir jego zmiennych zachcianek i okoliczności? Bo brak mu porządku w użyciu czasu, brak podkładu wiary w czynach, brak oparcia, by ustrzec się grzechu wśród grożących niebezpieczeństw. Brak tej tamy przeciwstawiającej się zalewowi zła, jaką jest właśnie reguła. Idzie on drogą namiętności i stacza się po pochyłościach zepsutej natury. Służy sobie—nie Bogu. Przypatrzmy się teraz czem dla życia jest Reguła. Ona przedewszystkiem kieruje i ochrania wśród wszelkich niebezpieczeństw, pomaga w szybkim postępie na drodze doskonałości. .Wśród okazji do grzechu — pomaga do uniknięcia go. Ona na każdy dzień życia staje na straży ładu i sumienności w wypełnianiu obowiązków swego stanu, obowiązku modlitwy w stosunku do Boga, ćwiczenia w tej czy w innej cnocie chrześcijańskiej—prowadzi do takiej sprawności duchowej, że życie pobożne, czyste i święte staje się łatwem jakgdyby było wrodzonem. Tak wedle niej żyjąc, rozumieli ją wszyscy Święci—a tajemnicę swej świętości i zarazem potęgę modlitwy wyjawili nam w tem zdaniu: „Życie wedle Reguły, to życie wedle Boga." Dla Tercjarza chcącego wiernie zachować Regułę, stanie się ona początkowo jak dla św. Pawła źródłem smutku, bo sprzeciwiać się będzie skłonnościom jego zepsutej i złej natury.—Jeżeli jednak wytrwa w swej wierności, dozna jak wielki Apostoł ogromnej radości, którą ona napełni duszę jego i myśląc o tych, którzy przed nim wedle tej Reguły żyli „nie zechce być nieużytecznym członkiem Zakonu." Uniesiony św. współzawodnictwem pragnąć będzie czynić to, co czynili i czynią codziennie wszyscy wierni zachowawcy przyjętej przez niego Reguły. Czyż miałby się zwolnić od udziału we wspólnej pracy on, który jest powołany do korzystania z Jej owoców?
5. Wyposażenie licznemi odpustami.—Kościół nietylko uznał Trzeci Zakon św. Dominika, zatwierdził jego Regułę i darzył swem największem uznaniem, ale ponadto wzbogacił go odpustami. Przytoczymy tu następujące:
I. Odpusty zupełne.
1. W dzień obłóczyn i profesji.
2. W uroczyste święta P. Jezusa, Matki Najśw. i św. Józefa.
3. W dnie uroczyste świętych Zakonu.
4. Absolucja generalna z odpustem zupełnym w święta: Wielkanocy, Bożego Narodzenia, Zielonych Świąt, Bożego Ciała, Zwiastowania, Wniebowzięcia N. Marji Panny, Różańcowe, Niepokalanego Poczęcia, św. Dominika, św. Katarzyny z Sienny, w dniu miesięcznego zebrania.
6.
Zapewnienie pomocy po śmierci. — Wśród wszystkich Reguł zakonnych. Reguła Zakonu Kaznodziejskiego wyróżnia się jako ta, która przepisuje największą ilość modlitw za zmarłych. Objaśni nam to następujące zestawienie:
W pierwszym Zakonie:
1. W każdym klasztorze odprawia się corocznie 50 Mszy św. i 4 anniwersarze.
2. Każdy kapłan odprawia rocznie 33 Mszy św. i odmawia 50 razy oficjum za zmarłych.
3. Nowicjusze i klerycy odmawiają co roku psałterz i 30 razy psalmy pokutne.
4. Bracia konwersi odmawiają 30 razy 25 „Ojcze nasz" i „Zdrowaś Marja" a jednorazowo 150 „Ojcze nasz" i „Zdrowaś Marja."
W Trzecim Zakonie:
5. Każdy Tercjarz za zmarłych członków zamawia lub przynajmniej wysłuchuje 3 Msze św. rocznie i odmawia codziennie jedno Ojcze nasz, Zdrowaś Marjo i odmawia codziennie Wieczne Odpoczywanie.
6. W przeciągu ośmiu dni po śmierci Brata lub Siostry Trzeciego Zakonu, każdy Tercjarz obowiązany jest odmówić cząstkę różańca, wysłuchać Mszę św. i przystąpić do Komunji św. Każdy Tercjarz ma swoją cząstkę tych pomocy tak jak i zasług Zakonu.— W dzisiejszych czasach, kiedy tak szybko zanika pamięć o zmarłych, kiedy nawet wśród chrześcijan tak rzadko się pamięta o Mszy św. za ich dusze—jakżesz wielką korzyścią jest dla Tercjarza należenie do Zakonu, który taką czcią otacza swych zmarłych!
7.
Zebrania miesięczne. — Każdy Tercjarz tem samem już że jest Tercjarzem a więc synem św. Dominika chociażby był sam na świecie, może korzystać z wyżej wymienionych sześciu przywilejów. Ponadto zaś w miejscowościach gdzie jest więcej Tercjarzy, łączą się oni w zgromadzenie, odbywają każdego miesiąca wspólne zebrania. Reguła (Reg. 65) bowiem określa, że „raz w miesiącu, w oznaczonym dniu i godzinie zgromadzą się wszyscy Tercjarze dla wysłuchania słowa Bożego, a w razie odpowiedniej pory i Mszy św.." Zebrania te są niejako duszą Trzeciego Zakonu. One odnawiają w członkach miłość i zrozumienie ich stanu i powołania; one łączą ich we wspólnej modlitwie. W czasie zebrań członkowie ci otrzymują odpuszczenie win a raczej wykroczeń przeciw Regule, wysłuchują dla siebie stosowne nauki; a jeżeli tylko to jest możliwem przystępują do Komunji św. Dyrektor czyta i tłumaczy Regułę, wyjaśnia Braciom ich obowiązki i jeżeli wobec Boga w myśli tej Reguły uzna za stosowne upomina i karze tych, którzy jej uchybili (Reg. 66). Te zebrania, których znaczenie wszyscy rozumieją powinny odbywać się wszędzie, nawet w miastach,
w których niema klasztoru OO. Dominikanów. Przewodniczy wówczas na nich kapłan świecki, członek o ile możności Trzeciego Zakonu, mianowany Dyrektorem przez Najprzew. O. Prowincjała.
8. W każdem zgromadzeniu mającem na oku dobro swoich członków, powinny się odbywać co roku trzy lub 4-dniowe rekolekcje. We wszystkich zgromadzeniach tworzących prawdziwe rodziny— stosunki wzajemne członków opierać się powinny na jak największej miłości. Miłość ta przejawiać się powinna nietylko w chwilach zdrowia i życia ile i w chwilach choroby i śmierci. Istotnie też reguła poleca (Reg. 44) odwiedzanie chorych, niesienie im pomocy duchowej, a nawet w razie potrzeby, pomocy materjalnej. Wszyscy członkowie Stow. powinni wziąć udział w pogrzebie zmarłych Tercjarzy (Reg. 45) „Haec est vera fraternitas, quae nunquam dissolvitur": Oto prawdziwe braterstwo, którego więzów nic nie rozluźni – możemy słusznie powiedzieć. Pomagając sobie wzajemnie do życia wedle świętości stanu i wedle reguły Zakonu, dzieci św. Dominika złączone są nierozerwalnie na śmierć i życie.
Do szeregu wymienionych już korzyści z należenia do III. Zakonu dodaćbyśmy jeszcze mogli jako dziewiątą: specjalną opiekę Matki Najśw.— obmówimy ją jednak w rozdziale następnym.
VII.
Wartość III. Zakonu.
Największa wartość III. Zakonu wypływa z tego, co powiedziliśmy o nim w drugim rozdziale.
l.
Został założony przez wielkiego Świętego, który tak doskonale odtworzył w sobie życie Jezusa Chrystusa, że Bóg Ojciec mógł o św. Dominiku powiedzieć św. Katarzynie Sieneńskiej:
„Córko ukochana, zrodziłem dwóch Synów: jednego równego w naturze, to moje Słowo odwieczne; drugiego przez miłości pełne przybranie, to twój Ojciec Dominik. Kiedy Syn mój, od wieków zrodzony, przyjął naturę ludzką, stał mi się posłusznym aż do śmierci. Dominik, syn mój mocą przybrania, spełniał we wszystkiem wolę moją od pierwszej do ostatniej chwili życia. Nigdy nie przekroczył moich przykazań, nigdy nie naruszył dziewictwa ciała, nigdy nie utracił łaski chrztu św. Mój Syn rodzony, odwieczne Słowo ust moich, głosił publicznie światu to, co Mu poleciłem, dając, jak rzekł Piłatowi, świadectwo prawdzie. Dominik, mój syn przybrany, głosił też światu prawdę słów moich — przemawiał do heretyków i katolików nietylko osobiście, ale i przez drugich: głos jego rozbrzmiewał przez usta jego następców — rozbrzmiewa dziś i po wszystkie czasy. Mój Syn rodzony rozesłał uczniów po całym świecie — mój syn przybrany swoich zakonników. Mój Syn rodzony to moje Słowo
— mój syn przybrany jest tego Słowa zwiastunem. Dlatego jemu i następcom jego dałem zrozumienie słów moich i wierność w życiu wedle nich. Mój Syn rodzony wszystko uczynił, by nauką Swą i przykładem dać zbawienie duszom; mój syn przybrany Dominik uczynił wszystko, by wyzwolić dusze z więzów błędu i występku; przewodnią myślą jego w założeniu i rozszerzeniu swego Zakonu była zbawienie bliźnich. Dlatego też przyrównałem go do mego Syna rodzonego, którego życie naśladował; a ty widzisz, że ciało jego podobne jest do św. ciała boskiego Syna." (Życie św. Katarzyny ze Sienny przez O. Rajmunda z Kapuy, cz. 2, § VI. nr. 16, tłum. Cartier.)
2.
Został uznany przez Kościół. Jakkolwiek kiełkiem i pięknem byłoby dzieło Świętego, tego wybrańca z pośród stworzeń bożych, to jednak rwały wzrost i piękno zapewnia mu dopiero zaszczytne uznanie przez nieomylny Kościół, który jest zastępcą Boga.—Jak już widzieliśmy
v rozdziale III., nie zabrakło tego uznania III. Zakonowi św. Dominika.
3.
Jest skutecznym środkiem uświęcenia się. Trzeci Zakon dając duszom szlachetnym i mężnym, i nawet duszom słabym, lecz dobrej woli, którym przeciętne życie chrześcijańskie nie wystarcza— źródła pomocy, środki i korzyści, a poniekąd także i zobowiązania zakonne, prowadzi je tem samem do wyższej cnoty, do większej doskonałości, do intenzywniejszęgo życia chrześcijańskiego, do większej świętości. Nie trzeba na to więcej dowodów. „Historja tej instytucji,— mówi O. Lacordaire,— to jedna z najpiękniejszych jakie znamy. Ze wszystkich stanów ludzkości od pałacu królewskiego do chaty żebraczej wydała Świętych, których liczby pozazdrościć by jej mogły: klasztor i pustelnia. Któż nie zna św. Katarzyny ze Sienny i św. Róży z Limy—tych dwóch gwiazd dominikańskich oświecających dwie różne półkule.” Obok tych dwóch jaśniejących cnotami świętych skupiają się tysiące dusz uświęconych Regułą i duchem III. Zakonu, które Kościół św. stawia za wzór wszystkim, choć może różnemi drogami dążącym do świętości. Pociąga nas samotność i złączenie z Bogiem w modlitwie? Znajdziecie i w III. Zakonie dusze kontemplacji oddane. Chcecie poświęcenia czynnego, apostolstwa we wszystkich jego przejawach, idących aż do zaparcia siebie dla chwały Bożej? III. Zakon urobił apostołów i męczenników. Pociąga was może cicha praca nad doskonaleniem prostego codziennego życia? W III. Zakonie znajdziecie tysiące wzorów tej świętości ukrytej przed ludźmi, lecz chwalebnej w oczach Boga. Spragnieni może jesteście pokuty, heroicznych i krwawych umartwień, któreby ciało wasze uczyniły hostją ofiarną miłą Bogu wszelakiej świętości? III. Zakon okryty jest purpurą krwi tych męczenników, którzy w walce przeciw sobie samym, wyniszczali ciało swoje na wzór Jezusa Chrystusa, tego Twórcy i Wykonawcy wszelkiej świętości. Jakiekolwiek byłoby dobro, do którego łaska Boża was przynagla—zawsze III. Zakon dostarczy wam śródków skutecznych dla osiągnięcia go. Młodzieńcy, dziewice, małżonkowie, ojcowie i matki, uczeni i prostaczkowie, bogaci i ubodzy, pracownicy i pracodawcy—przypatrzcie się tym nieprzeliczonym zastępom tercjarzy a z pewnością znajdziecie wśród nich ludzi waszego wieku, waszej płci, waszego stanu, którzy was zapewnią, że świętość i z niej płynące szczęście obecne zawdzięczają III. Zakonowi. Wstępujcie w ich ślady—złączcie się w III. Zakonie, żyjcie według jego Reguły a zobaczycie jaką one potężną dźwignią i pomocą w pracy nad własnem uświęceniem,
VIII.
Charakter i obowiązki III. Zakonu.
l. Habit.
Każda rodzina zakonna wyodrębnia się zewnętrznie sobie właściwym ubiorem.
Św. Dominik nosił przed założeniem swego Zakonu ubiór kanoników kapituły Osmy, do której należał, a składał się on z białej tuniki skórzanego paska, lnianej komży i czarnego płaszcza. Przez kilka lat jego dzieci nosiły taki sam strój. Ale Matka Najśw., która kochała św. Dominika i Zakon jego, zechciała zmienić w stroju tym jedną z jego części składowych, która odtąd jako najważnieisza stanie się tym znakiem wyróżniającym habit tego właśnie
Zakonu. Kiedy jeden z pierwszych towarzyszy Świętego Zakonodawcy Bł. Rajmund z Orleanu zachorował tak ciężko, że już zwątpiono w możność uratowania go — ukazała mu się Królowa Niebios w towarzystwie dwóch dziewic niezwykłej urody i w obecności św. Dominika przemówiła do niego: „Proś mnie o co chcesz a otrzymasz." Gdy chory zastanawiał się nad odpowiedzią, jedna z dziewic podsunęła mu myśl, aby zdał się na łaskę Matki Miłosierdzia. Gdy tak uczynił. Matka Najśw. olejem św. namaściła jego oczy, uszy, nozdrza, usta, biodra i nogi. Ze słów towarzyszących namaszczeniu, choremu utkwiły w pamięci słowa dotyczące dwóch ostatnich: „i niechaj biodra przepasane będą przepaską czystości — nie zdejmuj obuwia z nóg twoich, abyś był gotów iść głosić Ewangelję pokoju." Następnie ukazała mu habit dominikański wraz z szkaplerzem, który dotychczas jeszcze nie tworzył jego części składowej i mówiąc „oto strój twego Zakonu" zniknęła—bł. mąż był uzdrowiony. Jako posłuszny syn, Dominik zastąpił od tej chwili lnianą komżę białym szkaplerzem, który stał się charakterystyczną częścią habitu jego Zakonu. Długi czas tercjarze nosili też publicznie habity dominikańskie, ale z czasem zaszły w tym zwyczaju pewne zmiany; dziś członkowie III. Zakonu świeckiego nie noszą już stroju zakonnego. Wszystkim jednak przysługuje prawo włożenia go w chwili śmierci i zabrania z sobą do grobu.
Obecny strój III. Zakonu składa się z białego szkaplerza i paska rzemiennego. Te zewnętrzne znaki przynależności do Zakonu noszone przez tercjarzy pod sukniami świeckiemi mają być przy każdorazowej zmianie poświęcone przez dominikanina, albo dyrektora Zgromadzenia. Wskazanem jest nosić i szkaplerz i pasek, ale wystarcza noszenie samego szkaplerza.
Szkaplerz dziś noszony są to dwa płaty białego sukna tak z sobą połączone, by można je przerzucić przez głowę i w ten sposób jeden płat opada i piersi a drugi na plecy. O ile ktoś nie może postarać się o podobny szkaplerz lub nie może takiego nosić, wystarczy szkaplerz w rodzaju znanego szkaplerza karmelitańskiego, tylko nieco większy, z białej wełnianej materji i bez żadnego obrazka. Nie musi się go nosić bezpośrednio na ciele, ani też przez pranie nie traci swego poświęcenia. Według orzeczenia św. Officium (16 grudnia 1910) nie wolno szkaplerza zastąpić medalikiem. Ponieważ obecnie członkowie III. Zakonu i publicznych procesjach nie występują w szatach zakonnych, poleca się im gorąco, by przynajmniej nosili specjalną odznakę tercjarską— może być medalik z św, Dominikiem, św. Katarzyną Sen. lub specjalna odznaka z herbem Zakonu. Bliższe części składowe stroju dominikańskiego t. j. szkaplerz i pasek mają sobie właściwe znaczenie. Szkaplerz przez biel swoją jest symbolem czystości życia i promiennego blasku dobrego przykładu, dwóch cech koniecznych dla członka Trzeciego Zakonu — jednocześnie zaś jest on przypomnieniem miłości Matki Najśw. Każdy nowowstępujący syn św. Dominika słyszy te słowa: „Przyjmij szkaplerz naszego Zakonu; tę główną część habitu Braci Kaznodziei. On jest znakiem miłości macierzyńskiej ku nam N. P. Marji, pod Jej skrzydłem opiekuńczem znajdziesz chłód wśród ogni namiętności, a w godzinę zgonu twego, on będzie ci tarczą i obroną wśród niebezpieczeństw ciała i duszy."
„Błogosławieni,—woła Teodoryk z Apoldy,— błogosławieni ci, których uznano za godnych noszenia tego habitu, tego symbolu niewymownej łaski, utkanego prawdziwie rękoma „niewiasty mężnej" dla członków jej rodziny! Miłujmy kornie tę szatę królewską a dziewiczą i nie zbrudźmy nigdy jej bieli niepokalanej !
Za każde ucałowanie szkaplerza zyskuje się odpust 5 lat i 5 kwadragen (więcej niż 2000 dni). W dniu zaś śmierci, jeśli wtedy tercjarze mają na sobie szkaplerz albo przynajmniej mają go na łóżku, zyskują odpust zupełny. Św. Róża z Limy na łożu śmierci nie zapominała o tym pobożnym zwyczaju, bo mówiła: „Piękna szato biała, ty prowadzisz mnie do nieba."
Pas skórzany jest przypomnieniem węzłów, które łączą Tercjarza z Zakonem, a zarazem, wedle słów ceremonjału obłóczyn, energji z jaką tercjarz ma załamywać buntujące się namiętności pod jarzmo prawa bożego i przyjętej Reguły:
„Niechaj opasze cię Pan paskiem sprawiedliwości i sznurem czystości, abyś mógł rozliczne uczucia tego świata łączyć w uczuciu miłości jednego Boga i prawem rozumu i panowaniem woli Bożej powściągać wszelkie do złego popędy." Po ceremonji obłóczyn otrzymuje Tercjarz na nowe życie zakonne Patrona—jest to najczęściej Święty lub Święta z rodziny dominikańskiej. Tercjarz powinien starać się naśladować cnoty jego, i jako do swego patrona odnosić się do niego ze szczególną ufnością.
2. Duch pokuty.
Ostatecznym celem wszelkich zgromadzeń zakonnych, powstających za natchnieniem Bożem na łonie Kościoła św. jest zawsze chwała Boża i uświęcenie dusz. Jednak ponieważ wszystkie dążą do tego wspólnego celu rozmaitemi sposobami, każde z nich zachowuje własną cechę, właściwego sobie ducha, odróżniającego je od innych. Przez tę to rozmaitość w jedności, Opatrzność Boża daje dzieciom swoim nieskończoną różnorodność sposobów uświęcenia się, zastosowanych do najróżnorodniejszych charakterów i potrzeb każdemu właściwych. To też najpierwszem staraniem każdego, który pragnie stać się członkiem danego zgromadzenia, powinno być zgłębienie ducha tegoż, by się przekonać, czy takowy odpowiada jego zdolnościom i potrzebom, a następnie przykładać się winien do ułożenia sobie życia według przyjętej Reguły.
Najważniejszą zatem rzeczą dla pragnących wstąpić do III. Zakonu św. Dominika, jak i dla tych którzy już doń należą, jest głębokie przejęcie się jego duchem, aby móc go odtworzyć w calem swem postępowaniu. III. Zakon będąc uzupełnieniem Zakonu Kaznodziejskiego, duchem nie może się od niego odróżniać. Będąc konarem wielkiego drzewa, musi koniecznie z pnia jego czerpać soki odżywcze.
Otóż rozróżniamy trzy główne cechy wielkiej rodziny św. Dominika, tworząc jakby istotne podstawy jego ducha. Są to: pokuta — modlitwa — apostolstwo. Pokuta odrywa od ziemi i rzeczy ziemskich, modlitwa podnosi do Boga i z Nim ją jednoczy, wskutek zaś tego zjednoczenia dusza staje się coraz bardziej zdolną do spełnienia uczynków gorliwości, udzielając drugim z swej pełności. Oto całość ducha dominikańskiego, a co zatem idzie i ducha III. Zakonu.
Umartwienie wzięte w swem pojęciu ogólnem tak, jak je tu rozumiemy, odnosi się do wszystkiego, co może odwracać od Boga dusze nasze i trzymać je zdała od Niego.
Od czasu gdy grzech pierworodny skaził tak głęboko naturę naszą, umartwienie stało się pierwszym warunkiem wszelkiego postępu duszy, wszelkiego jej polotu ku Bogu, wedle tych słów Zbawiciela „Kto chce iść za mną, niech się zaprze siebie samego, weźmie swój krzyż na każdy dzień, a niech idzie za mną."
Pełna nazwa III. Zakonu brzmi: T
rzeci Zakon Pokuty św. Dominika. W modlitwach towarzyszących obłóczynom, Kościół nazywa Regułę i habit:
Regułą i habitem pokuty. W ceremonjach profesji po zapytaniu Tercjarza czy chce żyć w pokucie i umartwieniu duszy i ciała. Kościół poleca nam prosić Boga, aby życie tego nowego syna św. Dominika zgodne było z duchem pokuty, którą przyjmuje. Jasnem więc jest, że cechą zasadniczą III. Zakonu jest pokuta a jeszcze bardziej duch pokuty! Cóż w tem dziwnego, skoro jest on dziełem św. Dominika. Przyjrzyjcie się życiu św. Patrjarchy, a zobaczycie że jeszcze dzieckiem małem będąc, wymykał się z miękkiej kołyski gdzie go matka układała i wyciągał na gołej ziemi swe drobniutkie członki. Gdy doszedł do wieku młodzieńczego nie pił nigdy wina i nie jadł nigdy mięsa. Wśród prac apostolskich, wszystkie podróże, wyjąwszy przejścia przez miasta, odbywał pieszo o zebranym chlebie i wodzie źródlanej, cierpliwie znosząc wszelkie przeciwności, przeciwstawiając uśmiech obelgom. Gdy pewnego razu w błąd wprowadzony przez heretyków musiał przebyć ścieżkę pokrytą kamieniami i cierniami, zawołał do towarzysza patrząc na swe skrwawione nogi: „Odwagi! Oto nasza pokuta i nasze zwycięstwo!" Trzy razy w ciągu nocy biczował się do krwi; nie miał własnej celi a tę cząstkę nocy, którą przeznaczał na spoczynek, spędzał u stóp ołtarza z głową opartą o stopnie. Na wzór boskiego Mistrza modlił się jużto klęcząc, jużto stojąc, z rękoma rozkrzyżowanemi, czy też wyciągniętemi na ziemi. Z radością przyjmował a nawet namiętnie szukał wszelkich sposobności umartwienia ciała. Zapytać się można, skąd taki głód Pokuty u Świętego, który w chwili śmierci wyzna, że niewinność chrztu św. zachował przez całe życie?
Oto
św. Dominik chciał być człowiekiem modlitwy, a wiedział, że nic tak nie utrzymuje duszy w łączności z Bogiem, jak Pokuta. Czuł w sobie gorliwość Apostoła a wiedział, że bez przelania krwi niema odpuszczenia grzechów, niema postępu w cnocie. Pamiętał słowa Chrystusa Pana, że „są demony, które wypędzić można jedynie postem i modlitwą", oraz słowa Apostoła Pawła: „Uzupełniam w ciele mojem, czego nie dostawa męce Chrystusa Pana". Wreszcie wierzył w moc czerpaną z krwi przelanej dla chwały Bożej i dobra dusz. Oto przyczyny, dla których ukochał pokutę i praktykę jej aż do bohaterstwa, przekazując dzieciom swoim jako cenną spuściznę ducha umartwienia, który ma być dla nich środkiem prowadzącym nietylko do własnego uświęcenia, ale i do nawrócenia grzeszników.
Jakie umartwienia przepisuje Reguła III. Zakonu? Umartwienia przepisane dawną Regułą są obecnie niewykonalne dla wielu bardzo dobrych chrześcijan, powołanych mimo to do rodziny dominikańskiej. Teraz więc Tercjarz obowiązany jest (Reg. 37):
1) Wstrzymywać się od mięsa, zachować post ścisły w wigilije nakazane przez Kościół wszystkim wiernym.
2) Zachować post ścisły we wigiije trzech wielkich świąt dominikańskich:
a) M. B. Różańcowej (Pierwsza niedziela października)
b) Św. Dominika (4 sierpnia)
c) Św. Katarzyny Sieneńskiej (30 kwietnia).
W razie choroby, pracy lub innej poważnej przeszkody można uzyskać zwolnienie z postu ścisłego lub zamianę. Trzeba jednak wystrzegać się korzystania ze zwolnienia dla błahych powodów. Zapewne, że nieraz można odczuć pewne zmęczenie w dniu ścisłego postu—trzeba je jednak ochotnie przyjąć o ile tylko nie jest przeszkodą w wykonaniu obowiązkowych prac. Postu nie zaprowadzono dla schlebiania zmysłom, ale dla poskramiania, a w każdym razie zwalczania ich.
Tercjarz, obowiązany w myśl przyrzeczeń złożonych przy profesji do większego umartwienia niż przeciętni chrześcijanie, powinien w miarę możności i zdrowia starać się zachowywać post ścisły we wszystkie piątki roku oraz zadawać sobie i inne umartwienia w zakresie dozwolonym przez jego kierownika (Reg. 37). W razie niemożliwości zachowania postów, powinien bardzo gorliwie starać się zastąpić je drobnemi umartwieniami, które choć same w sobie mogłyby wydawać się nic nieznaczące, to jednak na cnocie pokuty oparte, umocnią duszę i będą jej pomocne w zwalczeniu przeszkód zagradzających jej drogę do doskonałości. Któż mógłby dowieść niemożliwości praktykowania umartwienia chrześcijańskiego w takiej formie jak posłuszeństwo w rodzinnem pożyciu, znoszenie różnych charakterów otoczenia, uprzejmość, uczynność dla drugich, zapomnienie o sobie, miłosierdzie? Fenelon nie wahał się polecać kilku pobożnym dworzanom, by w ciszy swego pokoju modlili się krzyżem leżąc i całując ziemię. Tej samej rady udzielał swym penitentom O. Lacordaire, a biskup de Segur, który umiał nieraz żartobliwem powiedzeniem pociągnąć ludzi do zrozumienia głębokiego ducha pokuty i zadośćuczynienia, mawiał wesoło: „Trzeba umieć urobić sobie katolickie kolana, życie na tem nie cierpi a modlitwa zyskuje."
Iluż będzie takich, którzy z drwiącym uśmiechem słuchać będą o praktykach wedle ich mniemania śmiesznych! Jakże im daleko do zrozumienia ducha Jezusa i św. Dominika, który ich nie ożywia; oni nie rozumieją wielkiego prawa pokuty. Zapominają że ciało, które współdziałało w grzechu, musi współdziałać i w przebłaganiu... Nie rozumieją, że drobne uczynki pokuty zaprawiają duszę do praktyki większych. Obcem im jest wielkie prawidło św. Pawła, który twierdzi, że uczynki zewnętrzne ułatwiają duszy wznoszenie się ku Bogu. I dziwią się jeszcze ci ludzie, że pobożność ich opada, ofiarność zmniejsza się, wola w dążeniu do dobrego słabnie...; czyż nie zdają sobie sprawy z tego, że niema prawdziwego umartwienia wewnętrznego, niema prawdziwego życia chrześcijańskiego a tem mniej zakonnego bez umartwienia ciała?
Prawdziwi Tercjarze św. Dominika jego duchem przejęci, starają się ukrzyżować ciała swe z namiętnościami i pożądliwościami jego; oni są Chrystusowi, duchem żyją i duchem postępują (Gal. 5, 24).
Ukryte wśród używającego świata odnajdujemy tu pokorne sługi biczujące się do krwi parę razy w tygodniu, tam znowuż osoby z towarzystwa, małżonki i matki noszące narzędzie pokuty, małżonków i ojców uciekających się pod osłonę umartwienia w chwilach, gdy z konieczności muszą brać udział w zebraniach światowych. A duch Boży tchnąć, wzmaga coraz bardziej tę miłość pokuty i rozpala dusze ofiarne, które stoją jako żywe potępienie wobec tchórzostwa i zmysłowości tych wszystkich, dla których ideałem jest życie wygody i zbytku. Nie łudźmy się — świat przeklęty przez Jezusa Chrystusa rządzi się tylko jednem prawem, którego źródłem wstręt do umartwienia a bezgraniczna miłość użycia. On stara się wpoić w nas ducha swego, chce byśmy przyjęli jego zasady i poszli za jego przykładem. Reguła III. Zakonu ochrania dzieci św. Dominika przed temi napaściami ducha zła. Przypomni Tercjarzom, że „świat im jest ukrzyżowany a oni światu" (Gal. 6, 14).
Obok postu ścisłego Reguła nakazuje:
a. Wstrzymanie się od wszystkiego, co nie jest zgodne z duchem chrześcijańskim w rozmowach i lekturach.
b. Unikanie w trybie życia zbytków światowych, hucznych zabaw i przyjemności zmysłowych przeciwnych duchowi Ewangelji.
c. Przestrzeganie w ubraniu skromności chrześcijańskiej, która przejawiać się będzie w poważnych kolorach tegoż i kroju odpowiadającym jedynie wymaganiom dobrego smaku.
Czy Tercjarka może nosić kosztowności? Powinna się ich wyrzec, jeżeli jest samoistna i niezależna, jeżeli jest mężatką niech się kieruje upodobaniem męża. Bywają i mężatki, które nie noszą zupełnie kosztowności, gdy wychodzą same; nikt im tego za złe brać nie może. Każda Tercjarka tak w swoim zewnętrznym wyglądzie, jak i w całokształcie sposobu życia, powinna zachować miarę stosowną do swych warunków i stanowiska społecznego, uszlachetniając je blaskiem prostoty chrześcijańskiej.
W imię cnoty Pokuty, Reguła zakazuje uczęszczania do teatrów, kinematografów, na bale; potępia zebrania światowe, które są ogniskiem zmysłowości i próżności; nie zabrania jednak uczestnictwa w zebraniach rodziny i przyjaciół, zdrowych i pokrzepiających (Reg. 38).
Czy więc Tercjarka nie może nigdy bywać w świecie? Zastosujemy tu tę samą Regułę, którą podaliśmy przy oznaczaniu zewnętrznego wyglądu. Nie od niej wyjdzie myśl szukania rozrywki w teatrze, ale gdyby to było życzeniem jej męża, będzie mu towarzyszyła jako jego duch opiekuńczy. Tak samo, o ile jest matką rodziny i powinna w myśl przyjętego zwyczaju wprowadzać w świat synów i córki, może nawet urządzać zebrania towarzyskie i brać udział w tych, na które będzie zaproszoną, starając się zawsze otoczyć tam dzieci swoje najtroskliwszą opieką, paraliżującą wszelkie wpływy zagrażające ich cnocie.
Stójmy zazdrośnie na straży wielkodusznego ujęcia Reguły i jej ducha, a unikajmy wszelkiego zbyt surowego, niezręcznego i małostkowego jej zrozumienia.
Ww trudniejszych wypadkach dobrze jest zasięgnąć rady spowiednika i oprzeć się na jego doświadczeniu i wiedzy.
Naśladujmy Tercjarzy wszystkich stanów, począwszy od Katarzyny Jarrige, wieśniaczki z Auvergne, której proces beatyfikacyjny toczy się obecnie w Rzymie, aż do Karoliny księżniczki Alencon, która zginęła w pożarze paryskiego Bazaru... W płynącym z Reguły duchu umartwieniu szukały one siły potrzebne, aby wśród różnorodnych warunków życiowych pozostać zawsze gorliwemi chrześcijankami i aby żyjąc wśród świata nie żyć nigdy dla świata.
3. Duch modlitwy.
Gdy zapoznajemy się z początkami Zakonu św. Dominika, uderza nas jak znaczną część życia dominikańskiego poświęcano modlitwie. Posłuchajmy ku zbudowaniu naszemu co mówi o tem autor
Żywotów Braci:
1. „Nasz bł. Ojciec miał zwyczaj pozostawać w kościele