Tajemnica pierwsza radosna - Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie
Bóg wybrał Maryję na Matkę Zbawiciela świata. Jej pokora i prostota podobały się Panu. W pokorze swej była gotowa wypełniać wolę Boga. Maryja mówi: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa" (Ewangelia według św. Łukasza 1,38). Po tych słowach dokonuje się cud wcielenia Syna Bożego mocą Ducha Świętego. Wola Boga, to pierwsza zasada naszego życia. Mamy skierować wszystkie siły nasze do jej wypełnienia. Maryja jest dla nas wzorem posłuszeństwa i uległości wobec zamiarów Bożych.
Polećmy Bogu nasze serca, aby zawsze gotowe były wykonać to, czego Bóg od nas oczekuje.


Tajemnica druga radosna - Nawiedzenie Świętej Elżbiety
Anioł Gabriel zdradził Maryi jeszcze jedną tajemnicę. Również jej krewna, Elżbieta, została wysłuchana przez Boga. Elżbieta i Zachariasz bardzo chcieli mieć dzieci, ale nie mogli. Byli już starzy i pogodzili się z tym. Pewnego dnia kapłan Zachariasz pełnił swój dyżur w świątyni. W czasie okadzania ołtarza ujrzał Anioła, który przekazał mu radosną wieść, że będzie miał syna. Trudno mu było w to uwierzyć, że aż zaniemówił. Maryja zrozumiała, że Elżbieta potrzebuje teraz pomocy. Poszła więc pospiesznie do pobliskiej wioski po drugiej stronie gór, gdzie Elżbieta mieszkała. Elżbieta zauważyła nadchodzącą Maryję i wyszła ją powitać. Było to niezwykłe spotkanie. Maryja spotkała się z Elżbietą, ale też Jezus spotkał się z Janem Chrzcicielem. Maryja wniosła pod swoim sercem Zbawiciela do domu Elżbiety. Dlatego Elżbieta wypowiedziała tę wspaniałą modlitwę: „Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota twojego... Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana". W odpowiedzi na to powitanie Maryja wyśpiewała wspaniałą pieśń uwielbienia. W dniu narodzin Jana Chrzciciela Zachariasz odzyskał mowę. Później Maryja powróciła do swojego domu w Nazarecie.
W tajemnicy nawiedzenia widzimy cudowne spotkanie miłości. Maryja służy swojej potrzebującej krewnej. Opiekuje się matką i dzieckiem jeszcze przed urodzeniem. Pomaga im we wszystkim. Jest dla nas wzorem miłości do rodziców, dziadków i dzieci.
Ucz nas, Maryjo, usłużności i miłości odgadującej potrzeby innych.


Tajemnica trzecia radosna - Narodzenie Pana Jezusa w Betlejem.
Kiedy zbliżał się czas narodzin Jezusa, cesarz wydał dziwny rozkaz. Wszyscy musieli pójść do miejsca swojego urodzenia, aby się zapisać. Był to spis ludności. Józef pochodził z miasta dawidowego - Betlejem. Był już po ślubie z Maryją, więc zabrał ją ze sobą. Podróż odbywali na osiołku. To były ciężkie dni. Było gorąco i daleko. Gdy wreszcie przybyli do miasteczka, nigdzie nie mogli znaleźć miejsca na nocleg. Nie pomogły tłumaczenia, że Maryja oczekuje dziecka. Wreszcie dotarli do opuszczonej szopy za miastem. Tu postanowili odpocząć po trudach długiej i wyczerpującej podróży. Pan Bóg wybrał to miejsce i ten czas na przyjście Syna Bożego na ziemię. Tej nocy stał się najwspanialszy cud: Syn Boży stał się człowiekiem! Maryja urodziła małego Jezusa. Owinęła Go w chustę i położyła na sianie. Była szczęśliwa. To była najjaśniejsza noc w dziejach świata. Blask przychodzącego Zbawiciela rozjaśnił całą okolicę. Przybiegło wielu pasterzy. Zobaczyli małego Jezusa i uwierzyli w Niego. Oddali mu pokłon i złożyli dary. Aniołowie śpiewali nad stajenką „chwała na wysokości Bogu". Gwiazda przyprowadziła do Jezusa Trzech Króli z dalekich krain. Królowie oddali Jezusowi pokłon i złożyli Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. Król Herod przestraszył się na wieść o narodzeniu się nowego króla Jezusa i chciał go zabić. Jednak Maryja i Józef zabrali Dzieciątko i uciekli do Egiptu. Po śmierci Heroda powrócili do domu.
Narodzenie się Syna Bożego to wielka tajemnica. Jezus stał się prawdziwym człowiekiem jak my wszyscy. Tylko nie popełnił nigdy nawet najmniejszego grzechu. Równocześnie był cały czas na ziemi prawdziwym Bogiem, Synem Boga Ojca. Syn Boży stał się naszym bratem i przyjacielem.
Jezu, wierzymy w Ciebie i zawsze chcemy Cię kochać!


Tajemnica czwarta radosna - Ofiarowanie Pana Jezusa w Świątyni
Był taki zwyczaj żydowski, że w ósmym dniu po urodzeniu obrzezano każdego chłopca. Maryja i Józef uczynili podobnie. Wtedy też nadali Mu imię Jezus, którym nazwał Go Anioł w czasie zwiastowania. Następnie udali się do świątyni w Jerozolimie. Według zwyczaju każdy pierwszy syn powinien być ofiarowany Bogu na służbę w świątyni. Maryja i Józef chcieli jednak sami wychowywać Jezusa. Musieli Go jakby wykupić i złożyć za to w ofierze dwa gołąbki. W tym czasie żył w Jerozolimie pobożny starzec Symeon. Duch Święty objawił mu, że nie umrze, zanim nie ujrzy Zbawiciela. Kiedy rodzice wnosili Dziecię Jezus, wyszedł im na spotkanie. Wziął Dziecię Jezus na ręce i powiedział: „Teraz mogę już spokojnie umrzeć, bo moje oczy ujrzały Zbawiciela. On jest światłem pokazującym ludziom drogę do nieba i radością dla wszystkich ludzi". Maryja i Józef słuchali tych słów ze zdziwieniem. A wtedy Symeon skierował do Maryi proroctwo: „Oto jest Zbawiciel świata. On wprowadzi wielu ludzi do nieba. Wielu jednak nie zechce Go słuchać. A gdy źli ludzi wydadzą Go na śmierć, Twoje serce wypełni się cierpieniem". Była tam również prorokini Anna. Gdy zobaczyła Jezusa, zaczęła wszystkim opowiadać o przyjściu Zbawiciela. Po wypełnieniu wszystkich przepisów dotyczących Jezusa Maryja i Józef powrócili do domu. A Jezus rósł i stawał się coraz mądrzejszy w sprawach Bożych i ludzkich.
Jezus jest Synem Bożym, jest Bogiem. Nie obowiązują Go żadne przepisy. A jednak Maryja i Józef od początku postępują z Jezusem, jak wszyscy inni rodzice. Są posłuszni Bogu. Są wierni swojej religii. Chcą dobrze wychować swoje Dziecko. Jezus jest najgrzeczniejszym dzieckiem ze wszystkich dzieci. Jest najświętszy. My też chcemy jak Jezus być najukochańszymi dziećmi swoich rodziców i Boga.


Tajemnica piąta radosna - Odnalezienie Pana Jezusa w Świątyni
Gdy chłopcy żydowscy kończyli dwunasty rok życia, stawali się mężczyznami. Mogli uczestniczyć w życiu dorosłych. Również 12-letni Jezus wyruszył pierwszy raz z Maryją i Józefem na doroczne Święto Paschy. Wielkie tłumy pielgrzymów szły do Jerozolimy ze wszystkich zakątków kraju. Mieli bowiem tylko jedną świątynię. To były wspaniałe dni: można było spotkać swoich krewnych, razem się modlić, śpiewać i słuchać mądrych nauk kapłanów. Jednak dni świąteczne szybko minęły. Trzeba było wracać. Następnego dnia Maryja zauważyła, że nigdzie nie ma Jezusa. Zaczęła Go z Józefem poszukiwać. Dopiero po trzech dniach znaleźli Go w świątyni. Wszyscy powrócili do domu, a Jezus został. Prowadził długie rozmowy z uczonymi. Zadawał im pytania i sam udzielał odpowiedzi. Jego odpowiedzi były bardzo mądre, mądrzejsze niż kapłanów i uczonych. Wszyscy Go podziwiali. Maryja zapytała: „Synu, dlaczego nam to zrobiłeś? Ojciec Twój i ja wszędzie szukaliśmy Ciebie!" A Jezus odpowiedział: „Czy nie wiecie, że powinienem być w domu mojego Ojca?" Oni jednak tego nie zrozumieli. Potem wszyscy powrócili do Nazaretu. Maryja zachowywała wszystkie te wspomnienia w swoim sercu. A Jezus rósł i stawał się coraz mądrzejszy w sprawach Bożych i ludzkich. Pomagał Józefowi i przygotowywał się do swojej późniejszej misji.
Gdy Maryja z Józefem znaleźli Jezusa w świątyni, nie rozumieli jeszcze, co się naprawdę stało. Jezus im wyjaśnia, że sprawy Boże są ważniejsze, niż sprawy ludzkie. My też chcemy na co dzień o tym pamiętać. Ucz nas, Maryjo, odważnego przyznawania się do Pana Boga wobec innych ludzi.


Tajemnica pierwsza bolesna - Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu.
Skończyła się ostatnia wieczerza. Pan Jezus z Apostołami opuścił wieczernik. Starym zwyczajem udali się do Ogrodu Oliwnego. Było już ciemno. Jezus dokładnie wiedział, że czeka Go męka. Dlatego prosił swoich uczniów o modlitwę. Sam też udał się na osobne miejsce, aby się modlić. Gdy po pewnym czasie powrócił do uczniów, zastał ich śpiących. Kazał im znów się modlić i sam jeszcze raz udał się na modlitwę. W czasie tej modlitwy zobaczył całą swoją przyszłą mękę. Prosił więc Boga Ojca, aby Mu zmniejszył cierpienie. Zaraz jednak dodał, że przede wszystkim ma się spełnić wola Ojca. Jezus wiedział, że ma cierpieć za wszystkich ludzi. W tej modlitwie znalazł umocnienie na nadchodzące godziny męki. Gdy Jezus się jeszcze modlił, przy bramie ogrodu pojawił się tłum ludzi z pochodniami i kijami. Było też wojsko. To Judasz ich przyprowadził. Sprzedał im Jezusa za trzydzieści srebrników. Judasz podszedł do Jezusa i pocałował Go na powitanie. Wtedy żołnierze podbiegli i związali Jezusa. Piotr w obronie Jezusa wyjął miecz i odciął żołnierzowi ucho. Ale Jezus uzdrowił rannego. Wówczas tłum wyprowadził Jezusa z ogrodu. Wszyscy Apostołowie wystraszyli się i pouciekali. Jezus został sam ze swoimi wrogami. Dla Jezusa rozpoczęła się noc przesłuchań i cierpień w samotności.
Każdy człowiek chciałby zmniejszyć swoje cierpienie. Jezus też prosił o to swojego Ojca. Bardziej jednak niż swoje własne życie, cenił nasze zbawienie. Dlatego podjął decyzję oddania siebie za ludzi. Jezus jest we wszystkim posłuszny swojemu Ojcu. Nawet w rzeczach najtrudniejszych.
My też chcemy być jak Jezus we wszystkim posłuszni Ojcu w niebie, choćby to nas miało wiele kosztować.


Tajemnica druga bolesna - Biczowanie Pana Jezusa
Noc z czwartku na piątek była dla Jezusa tragiczna. Był prowadzony od Annasza do Kajfasza. Przesłuchiwali Go sędziowie i kapłani. Chcieli znaleźć powód, aby Go oskarżyć. Wszyscy zapomnieli o cudach Jezusa, o uzdrowieniach i Jego naukach o Królestwie Bożym. Może nawet Jego uczniowie stali się teraz Jego wrogami. Nastała godzina ciemności. Ludzie przestali odróżniać prawdę od kłamstwa, dobro od zła. Przyjaciele i uczniowie Jezusa ze strachu się pochowali. Czekali co będzie dalej. Tej nocy nawet święty Piotr trzy razy powiedział, że nie zna Jezusa. I wtedy zapiał kogut. Z nastaniem dnia zaprowadzono Jezusa do Piłata. Zaczęło się najważniejsze przesłuchanie. Znalazło się wielu fałszywych świadków, którzy zeznawali przeciw Jezusowi. Piłat chciał poznać prawdę o Jezusie. Gdy Jezus powiedział Piłatowi, że jest królem, Piłat się wystraszył. Tłumy jednak zaczęły się domagać, aby posłał Jezusa na śmierć. Wtedy przyprowadzono Barabasza i postawiono obok Jezusa. Piłat miał władzę uwolnić na święto jednego więźnia. Chociaż Barabasz był znanym przestępcą, tłumy wybrały jego. Wtedy Piłat skazał Jezusa na ubiczowanie. Żołnierze przywiązali Jezusa do słupa i bili Go z całej siły biczami. Całe ciało pokryło się siniakami, ranami i krwią. Niektórzy więźniowie umierali po biczowaniu. Trudno sobie wyobrazić ogrom tego cierpienia. Tak cierpieć można tylko z miłości.
Ludzie zadecydowali, że Bóg ma umrzeć. Wydali na Niego wyrok. Bóg poddaje się temu wyrokowi i cierpi dobrowolnie. Wie jak bardzo wszyscy tego potrzebujemy. Gdy dziś grzeszymy, wydajemy taki sam wyrok na Jezusa. Nie chcemy, aby żył w naszym sercu. Jezus uczy nas w tej tajemnicy wierności. Najważniejsze jest w naszym życiu to, co podoba się Bogu.
Naucz nas, Panie Jezu, wierności na co dzień. Naucz nas odwagi stania przy Tobie, nawet w najtrudniejszych chwilach.


Tajemnica trzecia bolesna - Cierniem ukoronowanie Pana Jezusa
Po biczowaniu żołnierze ponownie założyli Jezusowi Jego szaty. Zaczęły one powoli przysychać do zakrwawionego ciała. Nie był to jednak koniec cierpienia. Cały oddział żołnierzy wyprowadził Jezusa do koszar. Tam zerwali z Niego jego szaty. Ubrali w czerwony płaszcz żołnierski. Do prawej ręki włożyli trzcinę. Któryś z żołnierzy uplótł wieniec z ciernistego krzewu i włożył Jezusowi na głowę. Korona cierniowa wbiła się w skronie. Krew zalała Jezusowi twarz. Tak chcieli żołnierze dokuczyć Jezusowi za to, że nazwał się królem. Czerwony płaszcz miał przypominać królewskie szaty. Trzcina miała oznaczać berło, znak królewskiej władzy. Cierniowa korona miała być znakiem królewskiej godności. Zaczęli więc kolejno podchodzić do Jezusa, bić Go, popychać, a nawet pluć na Niego. Mówili przy tym: „Witaj, królu Żydowski!" Tak zabawiali się, aż im się znudziło. Potem ponownie przebrali Jezusa w Jego własne szaty, a następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować.
Wielu z nas chciałoby nosić na głowie prawdziwą koronę ze złota i trzymać prawdziwe berło w dłoni. Moglibyśmy wtedy wszystkim rozkazywać. Wszyscy byliby naszymi sługami. A jednak Ty dałeś nam przykład, że nie trzeba się wywyższać. Ty chcesz, abyśmy byli pokorni. Pomóż nam odważnie i cierpliwie znosić nasze cierpienia i przeciwności.
Nie pozwól też, byśmy - niczym żołnierze za czasów Jezusa - zabawiali się kosztem innych, raniąc ich dokuczaniem, naśmiewaniem się, upokarzaniem aż do znudzenia.


Tajemnica czwarta bolesna - Dźwiganie Krzyża na Kalwarię
Droga na Golgotę była wąska i kręta. Wielki krzyż był bardzo ciężki. Jezus nie miał już sił. Żołnierze podali Mu krzyż i rozpoczęła się droga krzyżowa. Za miastem przy drodze zebrali się ludzie. Byli ciekawi, co stanie się z tym wielkim prorokiem. Jedni się z Niego wyśmiewali, a inni Go pocieszali. Wśród tłumów byli też Jego uczniowie. Krzyż okazał się za ciężki. Jezus upada wiele razy pod jego ciężarem. Wydawało się, że droga ta nigdy się nie skończy. Weronika podeszła do Jezusa i wytarła Mu twarz chustą. Jezus zostawił jej za to na chuście swój wizerunek. Nie myślał o sobie nawet teraz. Gdy zobaczył płaczące kobiety z dziećmi, zaczął je pocieszać. Za krzyżem szła też Maryja, Matka Jezusa. Było Jej bardzo ciężko na sercu. Maryja wiedziała, że Jej Syn dźwiga krzyż za grzechy wszystkich ludzi. Jezusowi było łatwiej cierpieć, gdy zobaczył w pobliżu swoją Matkę Maryję. Był jednak za słaby, aby donieść krzyż na szczyt. Właśnie wracał do domu Szymon z Cyreny. Żołnierze zmusili go, aby pomógł Jezusowi w dźwiganiu krzyża. Szymon nie wiedział komu pomaga. Razem z Jezusem dźwigali swoje krzyże dwaj przestępcy. Mieli ponieść słuszną karę za swoje złe czyny. Jezus miał oddać swoje życie wisząc między przestępcami. Chociaż droga krzyżowa była niesprawiedliwą karą, Jezus chętnie dźwigał swój krzyż za zbawienie wszystkich ludzi.
Czasem nam się wydaje, że nasze życie to droga krzyżowa. Tak nam ciężko. Zazdrościmy innym. Ale nasz własny krzyż jest do nas najbardziej dopasowany. Szukamy Szymona z Cyreny, żeby nam pomógł. Kto jednak chce zmniejszyć swoje cierpienia, sam powinien stać się Szymonem. Gdy pomagamy innym, wtedy najbardziej pomagamy sobie. Bóg nam to wynagrodzi.
Jezu, naucz nas bardziej martwić się o innych niż o siebie.


Tajemnica piąta bolesna - Śmierć Pana Jezusa na Krzyżu
Golgota to miejsce straceń. Najsmutniejsze miejsce na ziemi. Jezus dotarł tam resztkami sił. Belka krzyża głośno opadła na ziemię. Żołnierze zdarli z Niego szaty i podzielili je między siebie. Położyli Jezusa na belce i zaczęli przybijać Jego ręce. Potem razem z belką wciągnęli Go na przygotowany słup. Trzeba było jeszcze tylko przybić nogi. Nad głową umieścili tabliczkę z napisem: „Jezus Nazarejski - król żydowski." Było samo południe. Wielki upał. Jezus cierpiał ogromnie. Wiszenie na krzyżu bardzo utrudnia oddychanie. Chciało Mu się pić. Żołnierze podali Mu ocet. Jezus czuł się opuszczony przez wszystkich. Nawet przez Ojca. Modlił się: „Ojcze, czemuś mnie opuścił." Bóg Ojciec przyjął to cierpienie. Pod krzyżem stała Maryja i najmłodszy uczeń Jan. Kiedy Jezus dostrzegł ich, powiedział do Maryi: „Oto syn Twój". Potem zwrócił się do Jana słowami: „Oto Matka twoja". Wtedy Jan zaopiekował się Maryją. Od tej chwili Maryja stała się Matką Jana i wszystkich uczniów Jezusa. O godzinie piętnastej słońce się zaćmiło. Ludzie zaczęli z przerażenia uciekać. Jezus wypowiedział ostatnie słowa: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego", a następnie skonał. Jeszcze przed zachodem słońca złożono ciało Jezusa do grobu, który zasunięto olbrzymim kamieniem. Dodatkowo grobu pilnowali żołnierze, aby nikt nie wykradł ciała Jezusa. Tak zakończył się największy dramat miłości w dziejach świata.
Niektórzy ludzie robią przed śmiercią testament. Wszystkie swoje cenne rzeczy przekazują najbliższym. Wiedzą, że po śmierci już nic nie będzie potrzebne. Tam dokąd idą liczy się tylko dobro i miłość. Jezus też zrobił testament na krzyżu. Oddał nam na zawsze swoją Matkę Maryję. Maryja pod krzyżem stała się Matką wszystkich ludzi, Matką każdego człowieka, moją Matką.
Ucz nas Maryjo, jak kochać Twojego Syna.


Tajemnica pierwsza chwalebna - Zmartwychwstanie Pana Jezusa
Pierwszego dnia po szabacie bardzo wcześnie rano wybrała się Maria Magdalena do grobu, aby namaścić Jezusa. Zastała jednak pusty grób. Pospiesznie powiadomiła o tym Piotra i Jana. Gdy ci przybiegli do grobu i weszli do wnętrza, zobaczyli poukładane płótna i chustę. Wtedy dopiero przypomnieli sobie zapewnienie Jezusa, że trzeciego dnia zmartwychwstanie. Szybko wrócili do innych uczniów, aby podzielić się tą nowiną. A gdy Maria jeszcze stała przy grobie i płakała, stanął przed nią Jezus i powiedział: „Mario!" Wtedy Go poznała i wykrzyknęła z radości: „Nauczycielu!" Natychmiast powróciła do uczniów i opowiedziała im o tym. Tymczasem uczniowie siedzieli zamknięci w Wieczerniku, z obawy przed Żydami. Jezus wszedł do nich i powiedział: „Pokój wam!" Pokazał im ręce i nogi, a następnie zasiadł z nimi do posiłku. Wtedy uwierzyli w Niego. Nie było jednak z nimi Tomasza. Gdy mu potem opowiedzieli, co się stało, nie chciał uwierzyć, że Jezus prawdziwie zmartwychwstał. W następną niedzielę, gdy znów byli razem, Jezus ukazał się tak samo i pozdrowił ich życzeniem pokoju. Następnie kazał Tomaszowi obejrzeć swoje rany na rękach, nogach i przebity bok. Tomasz zobaczył i uwierzył. Wypowiedział piękną modlitwę: „Pan mój i Bóg mój". Jezus pochwalił go i powiedział, że błogosławieni są ci, którzy Go nie widzieli, a wierzą w Niego. Potem jeszcze wiele razy ukazał się uczniom i innym wierzącym.
Śmierć Jezusa zasmuciła Jego uczniów. Przestraszyli się, że z nimi będzie podobnie. Zamknęli wszystkie drzwi ze strachu przed Żydami. Zmartwychwstanie otworzyło im oczy. Przypomnieli sobie wszystko, co Jezus wcześniej powiedział. Na nowo w Niego uwierzyli. Teraz już na zawsze.
My też jesteśmy podobni do Tomasza i innych uczniów. Musimy uczyć się coraz bardziej wierzyć w Jezusa i Jezusowi.


Tajemnica druga chwalebna - Wniebowstąpienie Pana Jezusa
Po swoim Zmartwychwstaniu Jezus ukazywał się uczniom przez czterdzieści dni. Gdy wypełnił swoją misję na ziemi, postanowił wrócić do nieba. Uczniowie na nowo uwierzyli w Niego. Przekonali się, że Jezus prawdziwie zmartwychwstał. Przypomniały im się wszystkie Jego wcześniejsze nauki. Teraz Jezus przekazywał im swoje ostatnie pouczenia o Królestwie Bożym. Chociaż tylko czasem do nich przychodził, nie czuli się opuszczeni. Opiekowała się nimi Maryja. Została przecież ich Matką. Często przebywali razem, modlili się, odprawiali Mszę świętą. Pewnego dnia Jezus im polecił, by zebrali się wszyscy na górze za miastem. Miało to być ostatnie pożegnanie. Gdy zobaczyli Jezusa, oddali Mu pokłon. Jezus przemówił do nich uroczyście i powiedział: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata". Po tych słowach wzniósł się do nieba. Uczniowie długo jeszcze wpatrywali się w niebo, ale ujrzeli tylko dwóch Aniołów. Od nich dowiedzieli się, że Jezus powróci na ziemię, aby nas osądzić. Wtedy powrócili do miasta i jeszcze gorliwiej opowiadali wszystkim o Królestwie Bożym.
W dniu Wniebowstąpienia zakończył się ponad trzydziestoletni czas pobytu Zbawiciela na ziemi. Jezus oddał swoje życie z miłości do nas i powrócił do Ojca. Jednak nie zostawił nas sierotami. Pozostał z nami we wspólnocie Kościoła i w sakramentach świętych. Nadal troszczy się o nasz los na ziemi. Zależy Mu, byśmy zasłużyli na niebo. Odszedł i równocześnie pozostał z nami. Tak potrafi tylko Bóg. Dziękujemy Ci, Duchu Święty za wszystko, co Jezus Chrystus uczynił dla nas. Ty wskazuj nam codziennie drogę do nieba.
Jezus stał się człowiekiem. Zamieszkał na ziemi. Był wzorowym dzieckiem. Pokazał nam, jak mamy żyć. Gdy wykonał cały plan zbawienia ludzi, powrócił do nieba. Teraz czeka tam na nas. Poszedł przygotować mieszkanie dla każdego człowieka. W niebie jest nasza wieczna ojczyzna. Chcemy naśladować Jego święte życie na ziemi. Chcemy się teraz bardzo starać, aby kiedyś na zawsze zamieszkać w niebie. Chcemy żyć tak, jakby Jezus za chwilę miał przyjść na ziemię. Powiedział przecież, żebyśmy byli w każdej chwili gotowi na Jego ponowne przyjście.


Tajemnica trzecia chwalebna - Zesłanie Ducha Świętego
Minęło pięćdziesiąt dni od Zmartwychwstania Pana Jezusa. Uczniowie wraz z Maryją i innymi wierzącymi zebrali się w Wieczerniku. Było to w niedzielny poranek. Nagle usłyszeli gwałtowny szum wichru, a nad każdym z nich spoczął ognisty znak. Zaraz zbiegli się mieszkańcy Jerozolimy. Niezwykła moc ogarnęła wszystkich zebranych w Wieczerniku. To Duch Święty przyszedł do nich. Wyszli więc na zewnątrz i zaczęli przemawiać do tłumów we wszystkich językach świata. A byli tam mieszkańcy wielu krajów. Każdy z nich w swoim własnym języku słyszał przemawiających uczniów. Wszyscy pytali ze zdziwieniem, czy to nie są ci prości rybacy? Wtedy wystąpił święty Piotr i przemówił. Opowiedział im wszystko, co wydarzyło się z Jezusem: jak Jezus cierpiał, a potem zmartwychwstał, aby nas zbawić. Gdy Piotr skończył mówić, zapytali go, co mają teraz zrobić. Piotr powiedział, że trzeba uwierzyć w Boga i przyjąć chrzest. Rozpoczęła się wielka uroczystość. Wszyscy uczniowie udzielali chrztu. Tego dnia ochrzcili aż trzy tysiące ludzi. Wszyscy ochrzczeni otrzymali też dary Ducha Świętego. Tak Duch Święty rozpoczął wzrost Królestwa Bożego na ziemi. Od tego dnia Kościół stale się powiększa. Ciągle nowi uczniowie Jezusa idą na cały świat i głoszą Ewangelię o Królestwie Bożym.
Najpierw Bóg Ojciec stworzył świat i ludzi. Potem posłał do nas swojego Syna, Jezusa. Na końcu Jezus posłał na ziemię Ducha Świętego. Dlatego każdą modlitwę zaczynamy znakiem krzyża: „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego."
Zesłanie Ducha Świętego najpełniej pokazuje nam Trzecią Osobę Trójcy Świętej. Tak poznaliśmy wszystkie Osoby Boskie. Kiedy uczniowie Jezusa otrzymali dary Ducha Świętego, stali się odważni i mądrzy. Też chcemy być tacy.
Uczyń nas, Duchu Święty, mężnymi, roztropnymi, odważnymi, umiejącymi rozróżniać, co jest dobre, a co złe.


Tajemnica czwarta chwalebna - Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny.
Maryja urodziła się bez żadnego grzechu. Bóg wybrał Ją ze wszystkich ludzi. Była najświętsza. Stała się Matką Syna Bożego. Najpierw nosiła Go w sobie. Potem wolno Jej było kochać i tulić Go do siebie. Mieszkała z Synem Bożym pod jednym dachem. Była wychowawczynią Chrystusa Króla. Przeżywała największą radość ze wszystkich matek. Patrzyła jak Jej Syn, a zarazem Syn Boży, wzrasta, rozwija się i dojrzewa. Była odpowiedzialna za największy skarb na świecie. Wiedziała o tym. Nigdy jednak nie wynosiła się ponad innych. Nigdy nie chwaliła się przed ludźmi, że to Jej Syn tak mądrze naucza, tak odważnie przemawia w świątyni, tak cudownie rozmnaża chleb, tak niezwykle leczy z wszelkich chorób, nawet wskrzesza umarłych. Pozostawała w cieniu swojego Syna Bożego. Widzimy Maryję pod krzyżem Jezusa. Tam stała się Matką wszystkich ludzi. Bardzo nas ukochała. Cierpiała tam tak samo jak Jezus. Po zmartwychwstaniu najpierw Jej ukazuje się Zmartwychwstały Pan. Maryja była pod każdym względem wyjątkowa. Bóg wynagrodził Ją za to. Gdy nadszedł dla Niej dzień śmierci, została wniebowzięta. Zasnęła, a Aniołowie zanieśli Ją w uroczystej procesji do nieba. Zanieśli Ją tak, jak zasnęła: w ubraniu, z duszą i z ciałem. Bóg nie chciał, aby Jej ciało zepsuło się w grobie. Najświętsza Maryja Panna pierwsza poszła tam, gdzie Jezus wszystkim przygotował miejsce. Ona czeka na nas w niebie.
Ludzie rodzą się na ziemi. Każdy w swojej rodzinie. Każde dziecko i każdy dorosły ma swoją mamę i swojego tatę. Przede wszystkim jednak jesteśmy dziećmi Bożymi. Nasz prawdziwy dom jest w niebie. Żyjemy na ziemi krótko. Jeżeli nasze życie podoba się Bogu, będziemy mogli po śmierci zamieszkać z Jezusem, z Maryją i wszystkimi świętymi w niebie. Kto chce zdobyć wieczne szczęście, musi na ziemi kochać Boga i ludzi.


Tajemnica piąta chwalebna - Ukoronowanie Najświętszej Maryi Panny w niebie
Maryja była tylko człowiekiem. Jednak w historii świata spełniła wyjątkową rolę. Została Matką Boga, Matką Króla Wszechświata. Gdy Jezus zesłał Ducha Świętego, wtedy wybrał Maryję na Królową Apostołów. Kiedy Aniołowie wprowadzili Maryję do nieba, rozpoczęła się wspaniała uroczystość powitalna. Przywitał Ją Jej Syn, Jezus Chrystus Król. Jezus zaprowadził Maryję do tronu Boga Ojca. Tam był przygotowany specjalny tron dla Maryi. Wszyscy Aniołowie i święci z radością oddali Maryi pokłon. Królowa Apostołów została ukoronowana na Królową nieba i ziemi. Maryja została królową wszystkich mieszkańców nieba. Jest Królową Aniołów, Proroków, Męczenników i Wyznawców. Maryja jest najlepszą królową. Ona nie rozkazuje, a prosi i służy wszystkim. Gdy ukazuje się dzieciom albo dorosłym w naszych czasach, prosi o modlitwę różańcową. Jest Królową Różańca. Chce, byśmy modlili się o pokój na świecie, bo jest Królową Pokoju. Maryja prosi, aby wszyscy ludzie pokochali Boga. Ona jest Królową Wszystkich Świętych. Z wielką miłością nazywamy Ją Królową Polski. Chcemy, aby opiekowała się całym naszym narodem; aby wszyscy Polacy bardzo Ją kochali. Maryja najbardziej chce być królową ludzkich serc. Ona chce być królową każdego z nas.
Każdy człowiek chce być kochany. Wielu z nas ma wspaniałych rodziców i opiekunów, którzy nas kochają. Wielu z nas potrzebuje więcej miłości. Jednego możemy być pewni: Maryja kocha każdego z nas. Ona zna nas wszystkich po imieniu i kocha jak własne najukochańsze dziecko. Chcemy odmawiać różaniec i tak okazywać Jej za to naszą wdzięczność.

Poprzednia wersja
Następna wersja
Strona o Różańcu